http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/Artykuly.2018_2019.20_04_2019.slidergk-is-1.jpglink
http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/Artykuly.2018_2019.02_03_2019.slidergk-is-1.jpglink
http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/Artykuly.2018_2019.19_01_2018_PP.slider 1_8_PPgk-is-1.jpglink
http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/Artykuly.2018_2019.12_01_2019.slidergk-is-1.jpglink
http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/Artykuly.2018_2019.08_12_2018.slidergk-is-1.jpglink
«
»
Loading…

MKS nie miał sobie równych w niemieckim Osterburgu !!!

Opublikowano w Młodzież Napisane przez

To już niemal tradycja. Wyjeżdżające do partnerskiego miasta drużyny szczypiornistów MKS-u z reguły wygrywają zawody i nie inaczej było w rozegranym w sobotę Turnieju Bizy.

W 24. edycji imprezy wzięło udział osiem zespołów, a podopieczni Tomasza Derbisa z roczników 2004 i 2005 rywalizowali w grupie w tamtejszej Sekundarschulsporthalle. Tylko w meczu otwarcia zagrali grubo poniżej możliwości, a mimo to dość pewnie pokonali rówieśników z położonego 12 km od Osterburga Seehausen. W dwóch kolejnych meczach mecze wielunianie zdecydowanie poprawili grę w obronie, częściej uruchamiali skrzydłowych w kontratakach i to całkowicie wystarczyło, żeby w obu przypadkach pozbawić kibiców emocji.

Druzyny HSG i MKS chwile po zakonczeniu turnieju

Popołudniowe półfinały i finały rozgrywane już były przy dużo większej frekwencji na widowni i stąd zdecydowanie większa koncentracja emkaesiaków, którzy reprezentując jedyny zespół spoza Republiki Federalnej chcieli jak najlepiej wypaść przed tamtejszymi kibicami. Ci potrafili docenić umiejętności i wysoki poziom reprezentowany przez polskich czternasto- i piętnastolatków. Dlatego po zakończeniu wysoko wygranego przez MKS meczu finałowego nagrodzili zwycięzców turnieju rzęsistymi oklaskami. Były ku temu powody, gdyż podopieczni Tomasza Derbisa właśnie w finale zagrali najlepszy mecz, a wygrana różnicą 10 bramek była najniższą z możliwych. Wcześniej MKS rozegrał jednak jedyne spotkanie z małą dawką emocji. W półfinale zdarzyło się bowiem, że przeciwnik wielunian jedyny raz w całych zawodach wyszedł na prowadzenie, a wynik remisowy 5:5 utrzymywał aż do siódmej minuty. Potem jednak wszystko wróciło do normy, a goście z Polski wygrali pewnie i niezagrożenie.

Franek Wierzbicki

Wyniki MKS-u Wieluń w 24. Międzynarodowym Turnieju Bizy OSTERBURG 2019:

Wyniki w grupie: MKS Wieluń - Seehausen 16:9, MKS Wieluń - Parchim 18:11,                                         MKS Wieluń -   Haldensleben 20:8

półfinał: MKS - Wusterwitz 17:11, finał: MKS - Oebisfelde 18:8.

Poza pucharem za pierwsze miejsce, do Wielunia pojechała nagroda dla najlepszego zawodnika imprezy, którą odebrał obrotowy MKS-u z trudnym do wymówienia przez sympatycznych gospodarzy nazwiskiem - Franciszek Wierzbicki.

dyplom za 1 miejsce w turnieju

A oto skład zwycięskiej drużyny: Piotr Podgórski, Aleksander Mielczarek, Maciej Sztuka - Szymon Kucharski, Mikołaj Żółtaszek, Filip Sztuka, Igor Doroba, Kacper Pilarz, Michał Fryta, Filip Łyczko, Kacper Sztandera. Ponadto Tomaszowi Derbisowi w powadzeniu zespołu podczas meczów w Niemczech pomagał rok starszy od kolegów Patryk Piwnicki.

Należy dodać, że wizyta młodzików MKS-u w niemieckim partnerskim mieście Wielunia odbyła się w ramach prowadzonej od 1972 roku wymiany, która zapoczątkowana została przez Henryka Bogusa i Henryka Strózika oraz JÖrga Reitziga, Miachaela Sende i Willego Lange w Milititz koło Lipska (ówczesne NRD). Jak zwykle też, turniej główny był głównym, ale nie jedynym celem wizyty, która obfitowała w bogaty program. Już w dniu przyjazdu, niemal po wyjściu z autokaru i po zakwaterowaniu w ośrodku jeździeckim w pobliskim Krumke, MKS w towarzyskim meczu pokonał zaprzyjaźniony HSG Osterburg 34:19. Warto dodać, że trenerem rówieśników, zarówno podczas meczu przyjaźni jak i sobotnich zawodów był niestarzejący się mimo upływu lat JÖrg Reitzig. Tego samego wieczoru rówieśnicy z Niemiec okazali się lepsi na kręgielni tamtejszego ośrodka Szkoły Sportowej. Ponadto w czasie wolnym polsko-niemiecka grupa zwiedziła w muzeum w Osterburgu wystawę upamiętniającą tragedię naszego miasta 1 września 1939 r. Integracja obu drużyn udanie przebiegała w ośrodku turystycznym nad jeziorem Arendsee w mieście o tej samej nazwie, gdzie młodzi Polacy i Niemcy pływali na rowerach wodnych, a najodważniejsi z nich (woda miała 18 stopni Celsjusza) skorzystali z uroków kąpieli w jeziorze. Z kolei po trudach turnieju obie grupy pogłębiały integrację przy grillu przygotowanym przez rodziców niemieckich zawodników.

W czasie wizyty wielunianie znaleźli też czas na zwiedzanie przepięknego i z przebogatą historią urokliwego parku w Krumke oraz posiadającego sukcesy w skali kraju ośrodka jeździeckiego i woltyżerki w tej należącej do gminy Osterburg miejscowości.

- Wstyd przyznać, ale tak naprawdę pierwszy raz byłem na dłużej w Osterburgu. Na dłużej, gdyż za pierwszym razem wchodziłem w skład delegacji klubu na pogrzeb Michaela Sende - kilka lat temu, a podczas kilkugodzinnego pobytu nie byłem w stanie bliżej poznać miasta i jego mieszkańców - mówi prezes MKS Eugeniusz Panek. - Teraz osobiście doświadczyłem, że w opowieściach starszych zawodników, trenerów i moich kolegów działaczy o serdeczności, z jaką byli przyjmowani, nie było grama przesady. Zresztą nasi partnerzy podobnych wrażeń doznają w czasie pobytu u nas. Dlatego zrobimy wszystko, by tradycji stało się zadość - dodaje sternik Międzyszkolnego Klubu Sportowego. Okazja, by potwierdzić te słowa, nadarzy się już niebawem. Dalszy ciąg wymiany nastąpi bowiem już w 2020 roku, gdy młodzi Niemcy gościć będą w Wieluniu w dniach 10-14 czerwca. Będzie to przy okazji IV Memoriału Dariusza Torchały, w którym wystąpią drużyny z roczników 2006 i 2007.

Na koniec należy dodać, że kolejny raz wyjazd drużyny MKS-u do Osterburga w dużym stopniu wsparła finansowo Polsko - Niemiecka Współpraca Młodzieży. Jest to organizacja, która od momentu powstania, tj. od roku 1991, dofinansowuje, inicjuje i merytorycznie wspiera polsko-niemieckie projekty. Od początku istnienia dzięki jej wsparciu, po obu stronach Odry i Nysy Łużyckiej, zrealizowano ponad 75 tysięcy projektów, w których udział wzięło prawie 3 miliony uczestników. Rocznie PNWM dotuje blisko 3 tys. programów, w których uczestniczy około 100 tys. młodych Polaków i Niemców.

 

Jacek Piwnicki

MKS Wieluń czwartą siłą ligi.

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Nasza drużyna zakończyła sezon 2018/2019 już tydzień temu, ale oficjalnie ostatnia 22 kolejka I ligi Grupy B została rozegrana w sobotę 27.04.2019 r.

Niestety nie udało się naszym szczypiornistom zająć finalnie miejsca na podium,
ale biorąc pod uwagę cały sezon oraz różnice punktowe między pierwszą czwórką rozgrywek z pełną odpowiedzialnością możemy stwierdzić, że wcale nie czujemy się gorsi od zespołów wyżej sklasyfikowanych.

Z tego miejsca chcemy oczywiście pogratulować drużynie  Olimpia MEDEX
Piekary Śląskie
  zwycięstwa w rozgrywkach I ligi Grupy B i życzyć powodzenia
w turnieju barażowym o awans do PGNiG Superligii.

My na pewno jesteśmy BARDZO zadowoleni z naszej drużyny i myślę,
że podzielacie nasz optymizm oraz dumę, która nas w tym momencie rozpiera.
Najwyższe miejsce w historii rozgrywek I ligi, seria ośmiu zwycięstw z rzędu na koniec sezonu oraz kapitalne występy w ramach PGNiG Puchar Polski

Tak zapamiętamy ten sezon i z tego miejsca warto wszystkim podziękować za ten sukces, czyli zawodnikom, sztabowi szkoleniowemu, zarządowi oraz działaczom naszego klubu, wszystkim sponsorom z władzami naszego miasta i burmistrzem Pawłem Okrasą na czele, naszym kochanym rodzinom oraz Wam, czyli wspaniałym i niesamowitym kibicom wieluńskiego MKS-u

 

DZIĘKUJEMY Do zobaczenia w przyszłym sezonie

Info: Łukasz MAJDA

 

Koniec sezonu

Wieluński walec nie zatrzymał się w Zielone Górze

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Mimo panującego wokół świątecznego nastroju, szczypiorniści MKS-u w bojowym nastawieniu pojechali do stolicy Lubuskiego na ostatni w sezonie mecz pierwszoligowy.

001

Cel był jeden i oczywisty: zdobyć kolejne trzy punkty, a ósmą z kolei wygraną ustanowić kolejny rekord w serii zwycięstw na poziomie drugo i pierwszoligowym włącznie. Jednocześnie drużyna miała zamiar zrewanżować się AZS-owi za porażkę z pierwszej rudny w Wieluniu i sprawić, by ich rywal nie był jedynym zespołem w grupie B, który w całym sezonie zdobędzie na MKS-ie więcej niż trzy punkty.

002

Mecz, niejako tradycyjnie już, na początku był w miarę wyrównany, ale taka sytuacja - gra bramka za bramkę - miała miejsce tylko do 15. minuty. Od tego momentu MKS przejął bowiem całkowicie kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Dzięki agresywnej obronie i wyprowadzanym kontrom przewaga naszej drużyny systematycznie zaczęła rosnąć i już w przerwie wynosiła 10 goli. To z kolei dało trenerowi więcej swobody w zarządzaniu zasobami ludzkimi i drugą połowę meczu MKS rozpoczął z Patrykiem Kolankiem w bramce i kilkoma innymi zmiennikami w polu.

004

Przerwa wybiła jednak z gry obie drużyny, przez co pierwsze sześć minut nie przyniosło zmiany rezultatu. Stało się tak, ponieważ potencjalni rezerwowi MKS-u dopiero próbowali odnaleźć rytm gry bardziej doświadczonych kolegów, natomiast gospodarzom skutecznie przeszkadzał właśnie Kolanek, który odbijał wszystkie piłki zmierzające w kierunku bramki. Panującą na boisku niemoc pierwsi przełamali goście, którzy za sprawą Oskara Klimasa i Jarosława Cepielika pozbawili miejscowych resztek nadziei na korzystny rezultat. Przewaga dwunastu bramek już w 4. minucie pozwoliła na spokojną grę do końcowej syreny i w efekcie doprowadziła do ósmego kolejnego zwycięstwa oraz dziesiątego z rzędu spotkania ze zdobyczą punktową. Ponadto MKS został nieoficjalnym mistrzem rundy rewanżowej. Faktem godnym odnotowania jest też występ 19-letniego prawoskrzydłowego Błażeja Golańskiego, który zdobyły swoje pierwsze bramki w rozgrywkach seniorów. Pochwalić należy też Oskara Klimasa, który wreszcie udowodnił, że ma potencjał. Sprawą zawodnika i trenera pozostaje tylko, by go wyzwalać zdecydowanie częściej niż to miało miejsce w mijającym sezonie. Słowa pochwały należą się zresztą całej drużynie MKS-u, która do końca potrafiła utrzymać należytą koncentrację oraz za fakt, że każdy z zawodników który pojawił się na parkiecie, wniósł pozytywne elementy do gry.

006

KU AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego - MKS Wieluń 24:35 (11:21)

KU AZS: Maciej Jarszak, Maciej Hady, - Szymon Gołębiewski, Cyprian Kociszewski 1, Robert Góral 1, Michał Pawlisz, Daniel Mieszkian 8, Adam Szarłowicz 2, Adrian Franaszek 8 (4/4), Maciej Należyty, Michał Wysocki 2, Kacper Kiersnowski 1, Bartosz Więdłocha 1.

Kary : 12 minuty ( Szarłowicz - 6/czerwona kartka, Franaszek, Należyty i Kiersnowski - po 2)

Trener - Ireneusz Łuczak

MKS: Mikołaj Krekora, Patryk Kolanek - Krystian Kowalik, Kamil Młodzieniak, Krzysztof Węcek 4 (2/3), Błażej Golański 2, Konrad Krzaczyński 4, Krzysztof Książek 3 (2/3), Szymon Famulski 3, Jarosław Cepielik 6 (2/2), Jędrzej Kurzawa 1 (0/1), Robert Pawelec 3, Michał Bernaś 4, Oskar Klimas 3 Maciej Torchała 1, Łukasz Królikowski 1

Kary : 8 minut (Pawelec - 4, Młodzieniak i Książek - po 2)

Trener - Tomasz Derbis

Historia wyniku: 1:3 (5), 4:6 (10), 7:8 (15), 7:8 (20), 9:17 (25), 11:22 (35), 13:25 (40), 16:28 (45), 18:29 (50), 21:32 (55), 24:35 (60).

Sędziowali: Korneliusz Habierski i Grzegorz Skrobak z Głogowa.

 

Podobnie jak MKS, mecz awansem zagrał również Astromal Leszno, który pokonał w Świdnicy ŚKPR 32:25 i zapewnił sobie 2 miejsce w grupie B. MKS awansował z 4. na .3 miejsce, które utrzyma w ostatecznej tabeli tylko wtedy, gdy 27 kwietnia Siódemka Miedź Legnica straci punkty w hali spadkowicza - ASPR Zawadzkie. Bez względu na wyniki ostatniej kolejki, mistrzem grupy została natomiast Olimpia Piekary Śląskie, która zagra w barażach o awans do Superligi.

Rycerze wiosny z Wielunia nie zwalniają tempa

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Choć przed meczem łodzianie tracili w tabeli do gospodarzy aż 13 punktów, MKS wcale nie był przed sobotnim spotkaniem stuprocentowym faworytem konfrontacji w derbach województwa łódzkiego.

Wprawdzie podopieczni Tomasza Derbisa w drugiej rundzie tylko raz nie zdobyli punktu (na początku lutego w Lesznie), ale rywale od dwóch miesięcy w ogóle nie przegrali spotkania i choćby z tego powodu wydawało się, że mecz o nieoficjalny tytuł mistrza rewanżów dostarczy więcej emocji. Tymczasem gospodarze od początku narzucili przeciwnikom ciężkie warunki. Kolejny raz postawili twardą obronę na siódmym metrze, za której plecami na swoim normalnym wysokim poziomie bronił rozgrywający ostatni mecz przed wieluńskimi kibicami Mikołaj Krekora, a w ataku byli przed przerwą chyba naskuteczniejsi w tym sezonie. Gdyby nie rozpoczęta po kwadransie gry 6-minutowa "drzemka" gospodarzy, w czasie której przyjezdni odrobili 4 bramki, już do przerwy losy konfrontacji zostałyby rozstrzygnięte.

"Zaledwie" 8-bramkowa zaliczka nie pozwalała jednak tak myśleć, tym bardziej, że niejednokrotnie wielunianie pokazywali, że w podobnych sytuacjach również są w stanie postarać się o horror w końcówce. Choć tego tym razem zabrakło, również po piętnastu minutach drugiej połowy MKS oddał pole rywalom. Ci skrupulatnie to wykorzystali i w dużej mierze dzięki niesamowitej serii obron Kacpra Antosika strzelili 6 bramek z rzędu, po których 11 minut przed końcem przewaga MKS-u zmalała z dwunastu do sześciu goli. Serię nieskutecznych rzutów przerwał na szczęście najlepszy na boisku Krzysztof Książek, którego w końcówce wspomógł w ataku Konrad Krzaczyński i wynik końcowy w żadnym momencie nie był zagrożony, a zwycięstwo emkaesiaków - choć pewne - to jednak najniższe z możliwych.

Warto dodać, że statuetkę dla najlepszego zawodnika MKS-u odebrał Łukasz Królikowski i choć najlepszy w lidze obrońca tym razem nie był tak widoczny, jak w poprzednich meczach, to z wyborem nie wolno dyskutować. Do tej pory "Królik" bywał bowiem zapominany przez wybierających MVP, a ile jest wart dla zespołu, najlepiej świadczy fakt, że jedynych dwóch porażek w 2019 r. wielunianie doznali, kiedy akurat Łukasz pauzował po kontuzji doznanej w pucharowym meczu z Wybrzeżem Gdańsk. Bez wątpienia był - obok Mikołaja Krekory - najlepszym w sezonie zawodnikiem MKS-u i wieluńscy kibice powinni żyć nadzieją, że jego postawa nie zostanie zauważona przez kluby Superligi. W przypadku Krekory tak się jednak nie stało, dlatego od nowego sezonu wychowanek MKS-u ma podobno znowu bronić w MKS-ie, ale w tym z Kalisza.

IMG 4361

Mikołaja żegnał po meczu między innymi burmistrz Wielunia Paweł Okrasa. Przed spotkaniem natomiast wiceprezes ZPRP Zygfryd Kuchta (brązowy medalista olimpijski z Montrealu - 1976) wręczył resortowe odznaczenia dwóm członkom zarządu MKS-u Wieluń. Brązową Odznakę ZPRP otrzymał Łukasz Majda, a Diamentową odebrał Wojciech Waloch.

MKS Wieluń - AZS Politechnika Łódź 30:23 (19:11)

MKS: Mikołaj Krekora, Patryk Kolanek - Jędrzej Kurzawa, Krystian Kowalik, Kamil Młodzieniak 2, Krzysztof Węcek 5 (1/1), Konrad Krzaczyński 5, Krzysztof Książek 7 (1/1), Szymon Famulski 4, Michał Podgórniak, Jarosław Cepielik 4, Robert Pawelec, Michał Bernaś, Oskar Klimas, Łukasz Królikowski 1, Radosław Majda 2

Trener: Tomasz Derbis.

Kary: 8 minut, karne: 2/2.

Anilana: Kacper Antosik - Mikołaj Misiak, Konrad Czech, Jan Stolarski, Marcin Matyjasik 3 (3/3), Kamil Katusza 1, Tomasz Wawrzyniak 5, Wiktor Dębowski, Daniel Strzebiecki 1, Adrian Kucharski 5, Dawid Pieśla, Bartosz Pawlak 7, Piotr Jędraszczyk 1, Antoni Doniecki.

Trener: Adam Jędraszczyk.

Kary: 4 minuty, karne 3/3.

Historia wyniku: 1:1 (3), 5:2 (7), 10:5 (15), 12:11 (21), 19:11(30), 23:12 (35), 25:13 (43), 25:19 (49), 29:21 (58), 30:23 (60).

Sędziowie: Michał Fabryczny, Jakub Rawicki.

Widzów: 250.

 

 

Ostatnia kolejka grupy B pierwszej ligi jest wprawdzie zaplanowana na ostatni weekend kwietnia, ale wielunianie zakończą sezon już w Wielką Sobotę. Mecz w Zielonej Gorze z tamtejszym AZS Uniwersytetem zagrają bowiem awansem - już 20 kwietnia.

Punktowali ósmy raz z rzędu, MKS najlepszy w rewanżach!!!

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Na mecz z sąsiadującym w tabeli Olimpem Grodków, MKS Wieluń pojechał bez trzech podstawowych zawodników: Krzysztofa Książka i Macieja Torchałę zatrzymały sprawy zawodowe, natomiast Radosława Majdę w dalszym ciągu z gry eliminuje kontuzja. Sytuację kadrową poprawił na szczęście powrót Jarosława Cepielika i Konrada Krzaczyńskiego.

 

Nie wszyscy rekonwalescenci byli jednak przygotowani na 100 procent i choćby dlatego Tomasz Derbis w pierwszym składzie postawił na Michała Podgórniaka na rozegraniu i Krystiana Kowalika na prawym skrzydle. Mecz rozpoczął się od bramki Rogaczewskiego, ale reakcja MKS-u była błyskawiczna i rzutem z drugiej linii wyrównał Michał Bernaś. Niemal przez całą pierwszą połowę to jedna, to druga drużyna wychodziła na prowadzenie, ale żadnej nie udało się „odjechać” na bezpieczny dystans bramkowy. W bramce MKS-u kolejne dobre zawody rozgrywał Mikołaj Krekora, który już do przerwy obronił dwa rzuty karne, a jak się okazało skuteczność z linii siedmiu metrów miała kolosalne znaczenie na końcowe rozstrzygnięcie. Bo choć równie dobrze prezentował się u gospodarzy Marcin Młoczyński (między innymi obronił cztery „setki” oraz przerywał podania Krekory i uruchamiał przynoszące dwa gole rekontry), to przy karnych wielunian był bezradny.

 

Tradycyjnie z upływem minut trener Tomasz Derbis wprowadzał na boisko kolejnych zawodników. I tak na rozegraniu pojawił się Oksar Klimas, a miejsce Kowalika zajął wracający po kontuzji Jarosław Cepielik. Niestety, Klimas - już nie pierwszy raz - nie bardzo odnalazł się na boisku, na szczęście Cepielik skutecznie włączył się do gry.

 

Drugą połowę połowie MKS zaczął agresywnie w obronie i z większą skutecznością w ataku. Łukasz Królikowski i Robert Pawelec coraz częściej powstrzymywali rywali w sektorze centralnym, z kolei w ofensywie coraz lepiej spisywali się Krzysztofa Węcek i Michał Bernaś, którzy sami zdobywali gole, a także wypracowywali pozycje skrzydłowym. Dobra postawa zawodników z pola podparta kolejnymi skutecznymi interwencjami Krekory (obronione kolejne dwa karne) spowodowały, że już po kwadransie drugiej połowy MKS wyszedł na prowadzenie i mając wynik pod kontrolą zwyciężył bez większych emocji w końcówce.

 

UKS Olimp Grodków - MKS Wieluń 21:24 (12:10)

Olimp: Młoczyński, Mańko - Maciejewski 3, Stępień 1 (1/2), Hertel 3, Chmiel 1 (0/1), Galus, Marcyniuk 4 (2/3), Mierzwiński 1, Rogaczewski 4 (0/1),Turyniewicz, Kulej, Kolanko 2,

Koszyk 1, Szulc 1.

Trenerzy: Piotr Mieszkowski, Grzegorz Malinowski.

Kary: 10 min. Karne: 7/3

MKS: Mikołaj Krekora, Patryk Kolanek – Krystian Kowalik, Kamil Młodzieniak 1, Krzysztof Węcek 5 (2/2), Konrad Krzaczyński 1, Szymon Famulski 6, Michał Podgórniak, Jarosław Cepielik 5 (1/1), Robert Pawelec, Michał Bernaś 5, Oskar Klimas, Łukasz Królikowski 1.

Trener: Tomasz Derbis.

Kary: 4 min. Karne: 3/3

Historia wyniku: 5` 2:2, 10` 3:2, 15` 4:3, 20` 6:6, 25` 10:9, 30` 12:10, 35` 14:11, 40` 16:14, 45` 16:17, 50` 17:19, 55` 18:21, 60` 21:24

Sędziowie: Artur Lipka, Marcin Walczak.

Delegat ZPRP : Andrzej Zapiórkowski

 

Odnosząc szóste zwycięstwo z rzędu i notując ósmy kolejny mecz z dorobkiem punktowym, wielunianie są najlepszą w grupie B drużyną w roku 2019. W rewanżach przegrali tylko z Astromalem Leszno (wyraźnie) i ŚKPR Świdnica (po karnych). Co ciekawe, zwycięską passę MKS ma szansę podtrzymać do końca rozgrywek. Pozostały mu bowiem do rozegrania dwa mecze z rywalami z dolnej połowy tabeli. W sobotę (13 kwietnia godz. 18.00 w hali WOSiR) MKS gościć będzie w derbach Łódzkiego sklasyfikowaną na 8. miejscu Anilanę, a tydzień później jedzie do Zielonej Góry na mecz z dziesiątym AZS-em.

Napisał Eugeniusz Panek

W 19. kolejce pierwszej ligi grupy B w hali Wieluńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji MKS podejmował zespół Olimpii MEDEX Piekary Śląskie. Szczypiorniści z Wielunia chcieli pokonać lidera tabeli i walczyć o awans do czołowej trójki rozgrywek. Również licznie zgromadzeni na trybunach kibice mieli nadzieję na zwycięstwo swego zespołu.

Wynik otworzył się w 3 minucie, a goście objęli prowadzenie. Wielunianie jednak błyskawicznie odpowiedzieli i wyszli na prowadzenie 3:1. MKS grał konsekwentnie w ataku i solidnie w obronie, zawodnicy walczyli o każdą piłkę.
Gracze MKS-u często wychodzili na prowadzenie, Olimpia jednak błyskawicznie odpowiadała i doprowadzała do remisu. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 22 minuty. Wówczas na tablicy widniał wynik 11:9 dla MKS-u. Od tego momentu gospodarze zdobyli jednak siedem bramek z rzędu, z czego dużą część po kapitalnych interwencjach Mikołaja Krekory i po wyprowadzanych przez niego kontratakach. Niestety, po wykluczeniu Oskara Klimasa w ostatniej minucie przed przerwą goście przerwali długi okres gry bez gola.

Mylili się jednak ci, którzy sądzili, że siedem bramek przewagi po pierwszej połowie pozwolą miejscowym dokończyć zawody bez emocji. Mimo, że zaraz po przerwie MKS powiększył przewagę do 20:11, rywale ani myśleli rezygnować, co udowodnili zdobywając 4 bramki w zaledwie 3 minuty. Co gorsza, po 21. golu wielunian przyjezdni ponownie popisali się 4-bramkową serią i MKS prowadził już tylko 21:19. W tym momencie publiczność postanowiła mocniej włączyć się w mecz i przy wspaniałym dopingu utrzymywała swój zespół przy niewielkim prowadzeniu. Swoje dołożył trener Tomasz Derbis, który za słabiej spisującego się po przerwie Krekorę wprowadził Patryka Kolanka. W dużej mierze po jego kapitalnych obronach 3 minuty przed końcem MKS podwyższył wynik do 28:24 i kibice mogli na chwilę odetchnąć. Dosłownie na chwilę, gdyż 30 sekund przed końcem goście znowu złapali kontakt (28:27). Chyba dlatego, że niektórzy zawodnicy gospodarzy myślami byli już w szatni. Podopieczni Tomasza Derbisa nie mieli jednak zamiaru zawieść fantastycznie dopingujących na stojąco kibiców i po rzucie karnym dysponującego nerwami ze stali Krzysztofa Węcka mecz zakończył się dwubramkowym zwycięstwem MKS-u.

Najlepszym zawodnikiem wśródzwycięzców wybrano wprawdzie MaciejaTorchałę, w Olimpii Arkadiusza Kowalskiego) i choć - zwłaszcza przed przerwą - Żelu rzeczywiście zagrał bardzo dobre zawody, to bezdyskusyjnie największy wkład w zwycięstwo wniósł Łukasz Królikowski. „Królik” nie tylko stanowił dla rywali mur nie do przebicia, ale sam dołożył w ataku 4 bramki. Ponieważ na środku obrony praktycznie nie ustępował mu Krzysztof Książek, śmiało można się pokusić o stwierdzenie, że obaj mają decydujący wpływ na to, że MKS jest w grupie B zespołem z najlepszą defensywą.

MKS Wieluń - Olimpia Piekary Śląskie 29:27 (18:12)

MKS Wieluń: Mikołaj Krekora, Patryk Kolanek - Krystian Kowalik 3, Kamil Młodzieniak, Krzysztof Węcek 6, Błażej Golański, Krzysztof Książek 5 (2/2), Szymon Famulski 3, Jędrzej Kurzawa, Robert Pawelec, Michał Bernaś 4, Oskar Klimas, Maciej Torchała 5, Bartosz Bednarek, Łukasz Królikowski 3

 Kary : 8 minut

Trener : Tomasz Derbis

Olimpia: Artur Kot , Paweł Zemelka - Szymon Pluczek, Wojciech Wawrzyniak, Maciej Chromy 2, Łukasz Włoka,  Bartosz Jaksik 2, Mateusz Cieślik, Michał Rosół 4 (1/1), Dawid Ludyga, Kamil Cieniek 1, Szymon Kotalczyk 5, Arkadiusz Kowalski 10, Łukasz Płonka 3 (2/3).

Kary : 6 minut

Trener : Sławomir Szenkel

Historia wyniku:: 5` 2:1, 10` 5:4, 15` 7:6, 20` 10:8, 25` 13:9, 30` 18:1, 35` 20:11, 40` 21:16, 45` 22:20, 50` 22:19, 55` 25:20, 60` 29:27 .

Sędziowie : Paweł Sołtysik, Tomasz Ziablicki z Wrocławia.

Delegat ZPRP: Ryszard Klimkowicz Opole.

W 20. kolejce (6 kwietnia) wielunian czeka rywalizacja w Grodkowie z tamtejszym Olimpem. Natomiast ostatni w tym sezonie mecz w hali WOSiR zagra 13 kwietnia (sobota godz. 18), gdy w derbach województwa podejmować będzie Anilanę Łódź.

Relację przygotowali uczniowie II LO w Wieluniu: Olga Kowalczyk, Zuzanna Szczęsna, Dawid Ryczyński i Piotr Bieniecki oraz Jacek Piwnicki z MKS Wieluń.

Piąta wygrana z rzędu, czyli... drżyj Olimpio!!!

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Szczypiorniści MKS-u kontynuują atak na miejsce w czołowej trójce grupy B pierwszej ligi. W 18. kolejce uczynili ku temu duży krok, pokonując w Ostrowie Wielkopolskim tamtejszą Ostrovię.

 Podobnie, jak z Grunwaldem, mecz od początku toczył się pod dyktando wielunian. Wprawdzie na pierwsze prowadzenie, którego nie oddali do końca, wyszli dopiero w 12. minucie, ale przyczynili się też do tego beznadziejnie prowadzący zawody sędziowie z Opola, którzy nie uznali dwóch prawidłowo zdobytych bramek Michała Bernasia. Na szczęście nie zdeprymowało to podopiecznych Tomasza Derbisa, którzy grając kolejne spotkanie twardo w obronie i konsekwentnie w ataku z minuty na minutę budowali bramkową przewagę. Po golu Macieja Torchały MKS prowadził już 14:10, ale dwukrotnie będąc w posiadaniu piłki nie powiększył jej do pięciu bramek. Co gorsza, w końcówce pierwszej połowy goście kilka razy się zagapili, co wykorzystali Patryk Marciniak i Adrian Wojkowski, po których trafieniach ostrowianie schodzili do szatni z nadzieją na odwrócenie losów spotkania po przerwie.

 Tym bardziej, że po wykluczeniu Krzysztofa Książka rozpoczęli ją z przewagą jednego zawodnika, a gdy 2 minuty kary otrzymał też Łukasz Królikowski, przez 45 sekund grali w polu w sześciu na czterech wielunian. Na szczęście nic to nie dało gospodarzom. Mikołaj Krekora obronił bowiem najpierw rzut karny Wojkowskiego, a Szymon Famulski dwukrotnie wyszedł idealnie do kontry, dzięki czemu goście ponownie odskoczyli na 4 bramki. Ponieważ Famulski niemal w identyczny sposób pokonał bramkarza rywali w ciągu kolejnych dziewięciu minut, skutecznie kontrowali też Robert Pawelec i Krystian Kowalik, a karnego wykorzystał Książek, kwadrans przed końcem MKS prowadził 26:19. Niestety, taka przewaga sprawiła, że poziom koncentracji w drużynie gości wyraźnie osłabł. W efekcie kolejnych kontrataków nie wykorzystali Famulski i Kamil Młodzieniak (kolejny słaby mecz "Młodego"), z kolei rywale zdobyli gole po szkolnych błędach Oskara Klimasa i Kowalika. Dlatego w 57. minucie MKS prowadził tylko 28:26 i szykowała się końcówka z horrorem. Na szczęście w tym momencie wielunianie wrócili do swojej gry, a gole Kowalika i Bernasia, mimo kolejnych sędziowskich wpadek, pozwoliły naszej drużynie zakończyć zawody bez niepotrzebnych nerwów.

 Niestety, nie obyło się bez kolejnych strat kadrowych. W 18. minucie sfaulowany został przy rzucie rozgrywający kolejne dobre spotkanie Jarosław Cepielik i choć zarobił rzut karny, z podejrzeniem skręcenia stawu skokowego, na ramionach kolegów, musiał opuścić boisko, na które już nie wrócił.

 KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski - MKS Wieluń 26:30 (14:16)

MKS: Krekora, Kolanek - Kowalik 3, Młodzieniak, Węcek 5 (1/1), Kiążek 4 (1/1), Famulski 7, Cepielik 2, Pawelec 3, Bernaś 4, Klimas, Torchała 1, Królikowski 1.

Historia wyniku: 4:2 (9), 5:6 (12), 7:11 (18), 10:14 (24), 14:15 (30), 14:18 (33), 17:20 (40), 19:26 (44), 26:28 (57), 26:30 (60).

Kary: 12 minut: Królikowski i Książek - po 4, Famulski i Torchała - po 2.

Trener: Tomasz Derbis

KPR Ostrovia: Foluszny, Foterek - Przybylski 1, Kryszczak, Salamon, Taczka, Skryba, Biegański , Marciniak 6 (0/1),

Stachowiak 5(3/3), Wojciechowski M. Staniek 4, Wojciechowski, Sz. Krzywda 3, Wojkowski 5 (1/2), Brychcy 2.

Kary: 6 minut.

Trener: Kazimierz Kotliński.

Sędziowali (bardzo słabo): Paweł Klimkowicz i Adam Kowalski z Opola.

Wygrana w Ostrowie była dla MKS-u piątą z kolei i szóstym meczem z rzędu, w którym wielunianie punktowali, co zdarzyło się po raz pierwszy od momentu ich awansu na zaplecze Superligi. Co prawda w sobotę (30 marca, godz. 18.00)   zespół gościć będzie w hali WOSiR lidera z Piekar Śląskich, ale ten w ostatnich meczach nie zachwyca i koniec zwycięskiej serii absolutnie nie jest przesądzony.

 Jacek Piwnicki

Obrona, obrona - nikt nas nie pokona?

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

W siedemnastej kolejce pierwszej ligi grupy B MKS pewnie pokonał Grunwald Poznań.

 

Był to jeden z nielicznych meczów wielunian, w którym szybko wyszli na bezpieczne prowadzenie, a potem nawet przez krótki moment nie pozwolili, by końcowy wynik był choćby w niewielkim stopniu zagrożony. Wprawdzie dwie pierwsze bramki spotkania zdobył zespół ze stolicy Wielkopolski, ale przez kolejny kwadrans goście dołożyli tylko jedno trafienie i w 18-ej minucie MKS prowadził 10:3. Choć nie można zapomnieć, że do tego momentu 40 procent z doroku bramkowego miejscowych było autorstwa Szymona Famulskiego, trzeba oddać, że wysokie prowadzenie nie byłoby możliwe, gdyby nie niemal bezbłędna gra w obronie gospodarzy. Wyjście w porę do rzucającego, sprawne przekazywanie krycia i odcięcie od podań obrotowego gości oraz wzorowa współpraca bloku obronnego z Mikołajem Krekorą umożliwiająca temu ostatniemu podania na kontry spowodowały, że z minuty na minutę gospodarze powiększali przewagę, która po pierwszych trzydziestu minutach wynosiła siedem goli.

 

Wprawdzie druga połowa ogólnie zakończyła się wynikiem remisowym, ale to absolutnie nie oddaje całej prawdy o przebiegu meczu po przerwie. Od 31. minuty MKS również bowiem dominował, by dziesięć przed końcem prowadzić różnicą 12 bramek (27:15). Tradycyjnie jednak, gdy trzy punkty były już pewne, Tomasz Derbis dał w końcówce pograć zmiennikom, a ci niestety tym razem nieco zawiedli, przez co goście końcówkę wygrali 7:2, a cały mecz przegrali honorowym wynikiem.

 

Wśród zawodników drugiego planu wyjątkiem był Krystian Kowalik, który zdobył wreszcie swoje pierwsze pierwszoligowe bramki
w hali WOSiR i to od razu cztery. Co ciekawe, przed powrotem do Wielunia, wychowanek MKS-u kilka sezonów spędził właśnie
w Poznaniu, ale u lokalnego rywala Grunwaldu - w tamtejszym MKS-ie. Po raz pierwszy przeciw swojemu byłemu klubowi zagrał natomiast Krekora, który reprezentował barwy Grunwaldu w latach 2007-2010. Ponieważ występy ze skutecznością powyżej
50 proc. stały się w wykonaniu tego bramkarza normą, trudno o stwierdzenie, że ten fakt był dla niego jakąś specjalną okolicznością.

 

MKS WIELUŃ – SPR GRUNWALD POZNAŃ 29:22 (16:9)

MKS Wieluń: Mikołaj Krekora, Andrzej Waloch - Krystian Kowalik 4, Kamil Młodzieniak, Krzysztof Węcek 4 (2/2), Krzysztof Książek 4 (1/1), Szymon Famulski (9), Jarosław Cepielik 5 (1/2), Michał Bernaś 2, Oskar Klimas, Robert Pawelec, Łukasz Królikowski, Radosław Majda 1, Maciej Torchała, Jędrzej Kurzawa, Michał Pogórniak.

Trener Tomasz Derbis.

Kary - 6 minut.

 

Grunwald Poznań: Piotr Wenta, Filip Tarko, Patryk Kulczyński - Daniel Bartłomiejczyk 2, Arkadiusz Galewski 1, Krzysztof Westwal, Alan Harasymek 1, Michał Majewski, Mateusz Pawłowski 3, Piotr Nowicki 1, Filip Kurek 3, Damian Bajka 3, Dominik Płócienniczak 1, Michał Nieradko 4, Mikołaj Przybylski 1, Michał Tórz.

Trener Rafał Walczak

Kary - 4 minuty.

 

Historia wyniku: 0:2 (3), 7:2 (12), 10:3 (18), 12:5 (23), 15:7 (29), 17:9 (31), 22:13 (43), 27:15 (50), 28:20 (56), 29:22 (60).

Sędziowali: Jarosław Budzianowski (Gliwice) i Krzysztof Pytlik (Siemianowice Śląskie).

Widzów - 250.

 

MKS odnotował trzecie z rzędu zwycięstwo, a piąty kolejny mecz z dorobkiem punktowym. Już w w sobotę (23 marca) wielunianie jadą do Ostrowa, by w meczu z tamtejszą Ostrovią zaatakować czwarte miejsce w tabeli. Jeśli utrzymają wysoką skuteczność
w grze obronnej, można się spodziewać udanego rewanżu za porażkę u siebie. Mecz w hali przy ul. Krotoszyńskiej rozpocznie się
o godz. 18.00. Kolejnym rywalem, z którym będzie szansa wyrównać rachunki za niepowodzenie z pierwszej rundy będzie natomiast sam lider z Piekar Śląskich. MKS zagra u siebie z tamtejszą Olimpią 30 marca.

Jacek Piwnicki

„Czerwona latarnia” bez szans na punkty w Wieluniu

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Zaległy mecz MKS-u z ASPR Zawadzkie był najlepszym przykładem na trafność przysłowia o nauce, która nie idzie w las.

 

Wielunianie, pomni nauczki sprzed dwóch tygodni, gdy po karnych przegrali u siebie z ŚKPR Świdnica, w żadnym wypadku nie zamierzali lekceważyć kolejnego outsidera, który przyjechał do hali WOSiR. Od początku grali niezwykle skoncentrowani zarówno w obronie, jak i w ataku, a ponieważ kolejny raz na swoim „normalnym” (tzn. ponad 50-procentowym) poziomie bronił Mikołaj Krekora, konfrontacja z drużyną pierwszego klubu Sławomira Szmala okazała się łatwiejsza niż się można było spodziewać. O ile wynik po pierwszej połowie nie pozbawiał przyjezdnych całkowicie szans na punkty, to po dwunastu minutach drugiej odsłony wszystko było jasne. Krekora na dobre zamurował bramkę, osiągając w tym czasie 100 proc. skuteczności, pozwalając w ten sposób Tomaszowi Derbisowi na większą liczbę roszad w składzie. Zmiennicy, poza małymi wyjątkami, nie zawiedli. Zadowoleni ze swoich występów nie mogli być jednak: Krystian Kowalik (pod nieobecność kontuzjowanego Konrada Krzaczyńskiego wyszedł w wyjściowym składzie, ale wyraźnie zjadły go nerwy), Oskar Klimas (widoczna dwumiesięczna przerwa w treningach) i Michał Podgórniak (krótko po wejściu ukarany czerwoną kartką). Więcej piłek mógł też zapewne odbić Patryk Kolanek, ale wchodząc na krótko po koncercie pierwszego bramkarza trudno mu było zwrócić na siebie uwagę kibiców.

 

Wśród gospodarzy, poza Krekorą (który startował jakby w innej kategorii), na największe słowa uznania zasłużył nagrodzony statuetką dla najlepszego zawodnika Krzysztof Węcek. Identyczną w drużynie gości otrzymał Marceli Migała. Jednak urodzony w Wieluniu zawodnik ASPR sam po meczu przyznał, że w miarę dobrze zagrał jedynie w pierwszej połowie. Po przerwie bowiem golkiper MKS-u wszystkim po kolei graczom z Zawadzkiego skutecznie odbierał ochotę do gry.

 

MKS WIELUŃ - ASPR Zawadzkie 27:19 (15:10)

 

 MKS: Krekora, Kolanek , - Kowalik, Młodzieniak 1, Węcek 7 (2/2), Golański, Książek 3 (1/1), Famulski 4, Podgórniak, Cepielik 5, Kurzawa 2, Klimas, Torchała 4, Bednarek, Majda 1, Królikowski.

Kary - 4 min, czerwona kartka Podgórniak

Trenerzy: Tomasz Derbis, Tomasz Gustaw.

 

ASPR Zawadzkie: Skrzypczyk, Zając, Długoszewski – Przybysz, Kubillas 2, Ścigaj 2 (2/2), Mięsopust 1 (0/1), Zagórowicz 1, Damas 2, Smyk 1 (1/1), Hentschek 1, Wacławczyk (0/1), Witkowski 1, Krygowski 3, Danysz 1, Migała 4.

Kary - 10 min.

Trener : Stanisław Pakuła, Łukasz Morzyk.

 

Historia wyniku: 3:2 (5), 5:3 (10), 8:6 (15), 11:8(20), 14:9(25) , 15:10(30) , 17:10 (35) , 19:10 (40), 21:13(45), 24:14(50), 25:17 (55), 27:19 (60).

 

 Sędziowali: Paweł Sołtysik i Tomasz Ziablicki z Wrocławia.

Ponieważ mecz z ASPR-em był spotkaniem zaległym, dzięki trzem punktom wielunianie awansowali z siódmego na piąte miejsce, wyprzedzając Olimp Grodków i Grunwald Poznań. Właśnie zespół ze stolicy Wielkopolski gościć będą w hali WOSiR już w sobotę 16 marca (początek godz. 18.00). Jeśli wygrają, w ostatni weekend miesiąca pojadą do Ostrowa, by w meczu z Ostrovią zaatakować czwarte miejsce w tabeli.

Poza seniorami w tym tygodniu w hali WOSiR grać będą drużyny młodzieżowe MKS:

poniedziałek 11 marca godz. 16.30 - młodzicy z Piotrkowianinem,

w środę 13 marca godz. 17.30 – juniorzy młodsi z Anilaną I Łódź,

w sobotę 16 marca godz. 12.30 - chłopcy z rocznika 2006 w turnieju ligi wojewódzkiej.

Jacek Piwnicki

 

WIELKI POWRÓT „ŻELA”

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Po jednym z najsłabszych meczów w sezonie (z ŚKPR Świdnica) niespodziewanie szybko przyszedł jeden z najlepszych w wykonaniu MKS-u, dzięki czemu wielunianie pewnie pokonali na wyjeździe Forzę Wrocław.

Losy konfrontacji rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie, a w zasadzie kwadransie. Głównie dzięki skuteczności w ataku Konrada Krzaczyńskiego (kolejny dobry mecz wychowanka Piotrkowianina) i Macieja Torchały (popularny Żelu zanotował swój strzelecki rekord w pierwszej lidze!) oraz niezawodnemu między słupkami Mikołajowi Krekorze, goście odskoczyli na sześć bramek, by prowadzić do przerwy różnicą ośmiu goli.

Druga polowa zaczęła się wprawdzie od bramek Michała Wiewiórskiego i Kamila Herudzińskiego, ale po nich ponownie zaczęła rosnąć przewaga MKS-u. W efekcie w pewnym momencie podopieczni Tomasza Derbisa prowadzili różnicą nawet dziesięciu trafień. Szkoleniowiec dał jednak pograć całej ławce i choć większość nie zawiodła, to gospodarzom udało się przegrać w miarę honorowym wynikiem.

FORZA WROCŁAW - MKS WIELUŃ 21:27 (7:15)

MKS: Kolanek, Krekora, Waloch - Kowalik 2, Młodzieniak, Węcek 3, Golański, Krzaczyński 4, Książek 2, Famulski 1, Cepielik 3, Kurzawa, Pawelec 1, Torchała 6, Bednarek 1, Majda 4.

FORZA: Antosik, Galle - Urbańczak, Misiurka, Markiewicz 3, Tkaczyk, Burzyński, Bieżyński, Borzymowski, Palica, Koprowski, Massopust 1, Herudziński 4, Borszowski 2, Wiewiórski 5, Kuczyński 6.

W nadchodzący weekend oficjalnie pierwsza liga piłki ręcznej pauzuje, ale wielunianie w niedzielę (10 marca, hala WOSiR, początek godz. 18.00) rozegrają zaległe spotkanie z ASPR Zawadzkie.

W tym samym dniu od godz. 9.00 w obiekcie przy ul. Częstochowskiej 35 walczyć będą w kolejnym turnieju wojewódzkim podopieczne i podopieczni Mai Zienkiewicz z rocznika 2008. Poza tym o 13.00 rozpoczną zmagania ich rówieśnicy trenowani przez Jarosława Wolniaczyka.

Jacek Piwnicki

Strona 1 z 41


Międzyszkolny Klub Sportowy w Wieluniu
ul. Częstochowska 35, 98-300 Wieluń
KRS: 0000 477 457, NIP: 832-18-24-915
e-mail: mkswielun@onet.eu