mks 2019 2020 1P

http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/banners.slider1gk-is-1.jpglink
http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/Artykuly.2019_2020.16_02_2020.slidergk-is-1.jpglink
http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/banners.baner druzynagk-is-1.pnglink
http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/banners.juniorki_mksgk-is-1.pnglink
«
»
Loading…

Hieronim Wolny za Tomasza Derbisa w roli szkoleniowca seniorów!

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Tomasz Derbis nie jest już trenerem pierwszoligowej drużyny seniorów MKS-u. Po trzech kolejnych porażkach zespołu w grupie B, w poniedziałek 9 marca 2020 r, dotychczasowy szkoleniowiec złożył rezygnację, która została przyjęta przez zarząd klubu. Tomasz Derbis pracował z pierwszym zespołem od sezonu 2013/14, rok później doprowadził drużynę do barażów o pierwszą ligę, a w sezonie 2015/16 – choć do barażów niewiele zabrakło – MKS pod jego wodzą do I ligi i tak awansował, gdyż na zapleczu Superligi zwolniło się jedno miejsce. Najlepszy wynik prowadzonej przez niego drużyny to 4. pozycja w sezonie 2018/19, gdy zaledwie czterech punktów zabrakło MKS-owi, by grać o Superligę. Może się też poszczycić wyeliminowaniem z rozgrywek Pucharu Polski superligowego Chobrego Głogów. 

Tomasz Derbis jest klubowym wychowankiem, a jako trener jest autorem największego w historii klubu sukcesu drużyny młodzieżowej. Było to w roku 2008, gdy doprowadził juniorów młodszych MKS-u do 4 miejsca w Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. Jego podopieczni przegrali wówczas medal dopiero po dogrywce w meczu z łódzkim ChKS-em. Były szkoleniowiec seniorów oczywiście pozostaje w klubie jako trener młodzieży, prowadząc grupę chłopców i dziewcząt ze szkół podstawowych z gminy Czarnożyły.

hirek

Następcą Derbisa w roli szkoleniowca pierwszej drużyny został natomiast Hieronim Wolny. Ma 53 lata i również jest klubowym wychowankiem, który wrócił do macierzystego klubu w roli trenera. Doprowadził między innymi młodzików MKS-u do najlepszej szesnastki w kraju, co miało miejsce w sezonie 2017/18. Niektórzy z obecnych pierwszoligowców, to zresztą jego wychowankowie. Wcześniej trenował bowiem: Macieja Torchałę, Krystiana Kowalika, Błażeja Golańskiego, Bartosza Bednarka i Michała Podgórniaka. Poza tym jako trener juniorów młodszych (walczących wkrótce w barażach wojewódzkich o awans do 1/16 mistrzostw Polski) cały czas szkoli również Miłosza Hanasa. Najlepszy strzelec ligi łódzkiej w tej kategorii wiekowej od pół roku trenuje z seniorami i niebawem zadebiutuje zapewne w rozgrywkach pierwszej ligi.
Drugim trenerem seniorów została Maja Szerszeń, która na co dzień pracuje w klubie jako szkoleniowiec drużyn żeńskich. Pracę w Wieluniu zaczynała jednak od drużyn chłopców, z których najdalej zaszedł bramkarz Jakub Chuć - obecnie zawodnik SMS-u Gdańsk. Pani trener pochodzi z Wrocławia, a jako zawodniczka, poza stolicą Dolnego Śląska, grała między innymi w klubach z Koszalina i niemieckiego Wolfsburga.

MKS zmienia lidera

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

16 lutego 2019 r. MKS wygrał mecz I ligi (17:14) z Legnicą, nie strzelając choćby dwudziestu goli. Wtedy miał jednak w bramce Mikołaja Krekorę (dzisiaj w superligowym MKS-ie Kalisz, kilka razy wybierany do drużyny, a nawet na zawodnika kolejki) i najlepszy w grupie blok obronny. Dzięki tym atutom rozpoczęli też wkrótce wielunianie rekordową serię wgranych na tym poziomie rozgrywek. Niestety, dzisiaj po szczelnej obronie MKS-u zostały tylko wspomnienia, a ponieważ w ataku jest chyba jeszcze gorzej, efektem tego trzecia z rzędu ligowa porażka.

To prawda, że goście faworytem meczu w Ostrowie Wielkopolskim nie byli, ale stara zasada uczy, że mając mniej atutów techniczno-taktycznych, ewentualne braki należy nadrabiać cechami wolicjonalnymi: ambicją, walecznością, wybieganiem i siłą fizyczną. Tymczasem w konfrontacji z dotychczasowym wiceliderem wielunianie grali tak, jakby z porażką pogodzili się już w szatni. W efekcie gospodarze w pierwszej połowie prowadzili już 10:4, ale jedyny w całym meczu zryw MKS-u pozwolił podopiecznym Tomasza Derbisa pozostawać przy nadziei zdobyczy punktowej na trudnym terenie. Tym bardziej, że pierwsze trafienie po przerwie zanotowali właśnie goście. Później nastąpiła jednak seria pięciu bramek gospodarzy i praktycznie było po meczu. Niewykluczone, że w przerwie sobotniego meczu dotarła do szczypiornistów Ostrovii wiadomość z Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie tamtejsza Stal pokonała kroczącą w rewanżach od wygranej do wygranej Siódemkę Miedź Legnica, a świadomość, że grają o fotel lidera dodała im skrzydeł. Nie usprawiedliwia to jednak w niczym naszej drużyny, która po 35 minutach gry praktycznie pogodziła się z porażką.

W sobotę 14 marca MKS miał podejmować w hali WOSiR Anilanę, ale ze względu na Final Four mistrzostw Polski juniorów, na prośbę łodzian, mecz został przełożony na czwartek 19 marca (godz. 19.30 w hali WOSiR). Ze względu na powszechnie znaną sytuację w kraju i ten termin wydaje się jednak niepewny, podobnie jak wszystkich innych rozgrywek sportowych z udziałem publiczności. Trudno się oczywiście z tego cieszyć, ale rozpatrując wszystko wyłącznie pod względem sportowym, przełożenie meczu z Anilaną powinno wyjść MKS-owi na dobre. Ta pokonała bowiem w sobotę walczącego o Superligę Grunwald Poznań i to różnicą aż ośmiu bramek. Dlatego dłuższy czas przygotowań wielunian do tego i kolejnych spotkań, powinien wyjść MKS-owi na dobre.

KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski - MKS Wieluń 28:19 (12:9)

MKS Wieluń: Patryk Kolanek, Patryk Jędrzejewski, Andrzej Waloch – Krystian Kowalik, Kamil Młodzieniak 1, Krzysztof Węcek 2 (1/1), Konrad Krzaczyński 1, Krzysztof Książek 1, Szymon Famulski 3 (0/1), Michał Podgórniak, Sebastian Zieminski 4 (1/1), Jarosław Cepielik 4, Maciej Torchała 1, Oskar Klimas, Bartosz Bednarek, Łukasz Królikowski 2.

Kary : 8 minut.

Trener : Tomasz Derbis.

KPR Ostrovia: Foluszny 1, Foterek, Zimny - Przybylski 3, Bałwas 4, Pawlak 1 (1/1), Salamon, Biegański 1, Marciniak 8 (3/3), Wojciechowski 3, Staniek, Wołowicz 1(1/1), Wróbel 1, Krzywda 5

Kary : 6 minut.

Trenerzy : Maciej Nowakowski, Rafał Stempniak.

Dla takich meczów warto trenować!

Opublikowano w Młodzież Napisane przez

W tym spotkaniu było wszystko: zwrot akcji, kartki w trzech kolorach (żółte, czerwona, niebieska), wykluczenia i emocje. Te ostatnie może nie od początku do końca, ale momentami olbrzymie. Mecz, którego stawką (tylko dla gospodarzy) było przedłużenie szans na uniknięcie barażów o wyjście z grupy wojewódzkiejdo dalszych gier o mistrzostwo Polski juniorów młodszych, podopieczni Hieronima Wolnego rozpoczęli nie najlepiej. Wprawdzie prowadzili 3:2, ale szybko zrobiło się 4:9 dla Anilany. Na szczęście cały czas świetnie dysponowany był motor napędowy wielunian w ataku Miłosz Hanas i głównie po jego bramkach gospodarze pozostawali w grze z nadzieją na końcowy sukces. Jeszcze przed przerwą kilka razy dochodzili łodzian na jedną bramkę, ale po dwóch trafieniach z rzędu Anilany, ta prowadziła do przerwy 18:15.

25022020mks-junior-mlodszy07

Sytuacja zaczęła się na szczęście odwracać krótko po przerwie. Jeszcze w 38. minucie było 18:21, ale po klasycznych hat-tricku Hanasa po 33 minutach na tablicę wrócił remis. Potem wprawdzie Anilana dorzuciła na 21:22, ale w tym momencie... Ale może od początku: najpierw rozgrywający mecz życia (4 bramki w czterech próbach) Maks Prażanowski wyprowadził swój zespół na prowadzenie, minutę później - po karnym Hanasa - MKS po raz pierwszy wyszedł na 2 bramki przewagi, a potem zaczęły się dziać rzeczy, o których się filozofom nie śniło. Zaczęło się od kary dla Hanasa za rzekomą próbę wymuszania na rywalu faulu ofensywnego. Przyznam się, że po raz pierwszy spotkałem się z taką decyzją arbitrów, którzy z reguły takie decyzje uprzedzają słownym ostrzeżeniem i dopiero, gdy sytuacja się powtarza, wykluczają zawodników na 2 minuty. Ponieważ w tym przypadku była to trzecia „dwójka” Haniego, która eliminowała go z gry do końca meczu, tym trudniej było mi zrozumieć decyzję pana Macieja Rogali. Wydawać by się mogło, że bez lidera strzelców grupy łódzkiej, który do chwili zejścia z parkietu na 23 gole drużyny zdobył 11, jego koledzy zaczną przyzwyczajać się do myśli, że tego meczu nie będą w stanie wygrać. Tymczasem od tego momentu kibice widzieli całkiem inny zespół MKS-u. Ciężar zdobywania goli został rozłożony na całą drużynę i nawet ci, którzy do tej pory pozostawali praktycznie bez zdobyczy bramkowej (Patryk Piwnicki, Mikołaj Żółtaszek, Michał Fryta, Marcel Nawrocki) zaczęli trafiać. To było jednak nic z tym, co gospodarze zaczęli prezentować w obronie. Słaniając się na nogach ze zmęczenia, praktycznie nie dopuszczali rywali do rzutu, a kiedy przeciwnik jakimś cudem to zrobił, to zaporą nie do pokonania okazywał się bramkarz Kacper Warzecha. W efekcie okres gry pomiędzy 40. a 56. minutą emkaesiacy wygrali 9:0 i na 4 minuty przed końcem wyszli na prowadzenie 30:22!!!. Wprawdzie w ostatnich minutach oddychali rękawami, a ratownik medyczna Aleksandra Pilarska Dębia nie miała chwili odpoczynku, ale grając mądrze na czas pozwolili przyjezdnym jedynie na zmniejszenie rozmiarów porażki. Co prawda w wyniku walki na całego ucierpieli bramkarz Piotr Podgórski (staw skokowy) i Piwnicki (rozcięcie i kilka szwów na… języku), którzy wieczorem spotkali się na wieluńskim ...SOR-ze, ale tylko golkiper drużyny został na jakiś czas wykluczony z treningów i udziału w meczach. Trzeba też dodać, że za obrazę słowną sędziego czerwoną i niebieską kartkę w końcówce ujrzał Miłosz Wolny. Choć jego zachowania ze wszech miar należy potępić, to ewentualne konsekwencje niebieskiej kartki w praktyce niewiele zmienią.

Liga wojewódzka juniorów młodszych

MKS PMDKiS Wieluń - UKS Anilana II Łódź 31:27 (15:18)

MKS: Kacper Warzecha, Piotr Podgórski, Mateusz Kluba, Michał Fryta– Maksymilian Prażanowski 4, Kacper Sztandera 4, Patryk Piwnicki 2, Miłosz Hanas 11, Miłosz Środa, Mikołaj Żółtaszek 3, Marceli Nawrocki 5, Filip Łyczko.

Dzięki wygranej MKS nadal liczy się w walce o uniknięcie barażów o wyjście z grupy. Mecz z młodszym (rocznik 2004) zespołem Anilany, która wygrywając dwukrotnie klubowe derby wcześniej zapewniła sobie mistrzostwo grupy, był jednak tylko przygrywką do konfrontacji ze starszym (rocznik 2003) zespołem z Łodzi, która czeka wielunian już w sobotę (7 marca) i to w hali rywala. Jeszcze kilka dni temu zadanie wygranie spotkania z Anilaną I można było rozpatrywać w kwestii cudów, które w sporcie jednak się zdarzają. Wierzymy jednak, że do tego meczu podopieczni Hieronima Wolnego przystąpią pełni wiary i że są w stanie tego dokonać.

25022020mks-junior-mlodszy06

Mecz juniorów młodszych odbył się w poniedziałek, a dzień wcześniej - również w hali WOSiR rywalizowali młodzicy i juniorki młodsze MKS-u. Ci pierwsi nie zdobyli niestety pierwszych punktów w sezonie. Przegrali bowiem po emocjonującej końcówce z rezerwami Piotrkowianina różnicą dwóch bramek. Upraszczając, wielunianie przegrali, gdyż nie potrafili zdobyć gola rzutem do pustej bramki. Trener gości bowiem eksperymentował i pierwszą połowę zdecydował się rozgrywać akcje w ataku z opuszczoną bramką, mając z kolei w ataku siedmiu zawodników. Podopieczni Wojciecha Psui próbowali to wykorzystać sześciokrotnie. Niestety, cztery razy nie trafili w bramkę, raz piłkę przechwycił wracający się obrońca, a tuż przed przerwą jeden z wielunian przy próbie zdobycia gola został sfaulowany. Zgodnie z przepisami powinien wtedy zostać podyktowany rzut karny, ale skończyło się tylko na rzucie wolnym. Po meczu arbitrzy przyznali się do błędu, ale niczego to nie mogło zmienić.

25022020mks-junior-mlodszy11

Przez taką nieskuteczność MKS przez większość meczu gonił wynik i ani razu nie był na prowadzeniu. Mimo jednak że ostatni remis (6:6) notowano w 12 minucie, a 8 minut przed końcem gospodarze przegrywali 19:24, walczyli do końca, przez co przyjezdni do końcowych minut nie mogli sobie pozwolić na chwilę przestoju. Spośród miejscowych najskuteczniejszy był leworęczny Filip Łyczko, którego jednak koledzy stanowczo za rzadko wykorzystywali w ataku.

25022020mks-junior-mlodszy17

Niestety, choć w sporcie niczego nie można z góry przesądzać, niedzielny mecz był prawdopodobnie ostatnią szansą zdobycia punktów przez młodzików MKS-u w tym sezonie. Pozostali rywale prezentują bowiem o wiele wyższy poziom.

Liga wojewódzka młodzików

MKS PMDKiS Wieluń - Piotrkowianin II Piotrków Trybunalski 25:27 (12:16)

MKS: Mateusz Kluba - Bartosz Małolepszy 1, Jan Wiśniewski 3, Arek Żóraw 3, Filip Łasicki 4, Filip Łyczko 8, Kacper koniarczyk 2, Miłosz Czarnogredzki 4, Mateusz Kluba.

 

Klubowe derby zdecydowanie dla starszych dziewczyn

Nie było natomiast emocji w drugim niedzielnym meczu. W derbach klubowych w lidze juniorek młodszych występujące w rozgrywkach poza konkursem podopieczne Tomasza Gustawa nie dały najmniejszych szans drużynie Mai Szerszeń, gromiąc młodsze koleżanki różnicą 25 bramek. Mimo że starszy zespół grał bez najskuteczniejszej w drużynie Anny Zieleniewskiej (przebywała na zgrupowaniu kadry wojewódzkiej i wkrótce czeka ją w Kraśniku Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży), nie miał najmniejszych problemów ze zdobywaniem goli, a w drugiej połowie - co się rzadko zdarza - zdobył ich aż 30. Ponadto wielokrotnie umówione zagrywki drużyny w ataku budziły szczere uznanie kibiców.

Liga wojewódzka juniorek młodszych

MKS PMDKiS I - MKS PMDKiS II 14:49 (8:19)

MKS I: Oliwia Zombra - Karina Błach 7, Patrycja Wójciak 2, Oliwia Bogus, Daria Wiktorek, Gabriela Szczecińska 4, Paulina Super 1, Alicja Zawadzka, Marta Cłapa.Oliwia Fidelak 11.

MKS II: Zuzanna Gaj, Aleksandra Kośmider – Anna Witczak 4, Klaudia Ściebura 3, Agata Dubas 3, Gabriela Musiał 2, Jolanta Barańska 8, Karolina Wolniak 3, Katarzyna Chudecka 2, Weronika Janik 13, Lena Żatnowska,

MKS I już w niedzielę (8 marca) ponownie wystąpi w hali WOSiR, gdzie o godzinie 11.15 gościć będzie MKS Zgierz. O 13.00 natomiast, również w Dzień Kobiet, rozpocznie się w obiekcie przy ul. Częstochowskiej turniej wojewódzki chłopców z rocznika 2007, w którym honory gospodarza pełnić będą podopieczni trenera Jarosława Wolniaczyka.

Relację napisał Jacek Piwnicki

Może jeszcze nie kryzys, ale dołek na pewno.

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

W meczu 15. kolejki grupy B podopieczni Tomasza Derbisa rozpoczęli według dobrze znanego wieluńskim kibicom scenariusza. Narzucili rywalom swoje warunki i z łatwością prowadzili różnicą 3-4 bramek (od 3. 3:0 do 20. 12:8 - minuty). Niestety, ostatnie 10 minut przed przerwą również odbyło się zgodnie ze znanym wieluńskim fanom filmem pod tytułem „Marnowanie przewagi MKS-u”. W efekcie po pierwszej połowie gospodarze wygrywali minimalnie, a w 33. minucie po raz pierwszy oddali prowadzenie, którego nie udało już się odzyskać choćby na krótką chwilę. Już bowiem po trzech kwadransach gry Olimpia - mimo niewykorzystania rzutu karego przez wicelidera strzelców grupy B Patryka Miłka - prowadziła 20:16, a ponieważ do końca, poza dwoma wyjątkami, zespoły zdobywały na przemian po jednym golu, bezpieczna dla gości przewaga utrzymała się do końcowej syreny.

Dlaczego MKS przegrał? Na pewno pierwszym powodem była zatrważająco niska skuteczności w ataku. To prawda, że w bramce gości znakomicie spisywał się Paweł Zebelka, ale warto pamiętać, że nasi zawodnicy nie pierwszy raz robią z golkipera rywali zawodnika meczu. Dlatego nad skutecznością w sytuacjach sam na sam oraz nad innymi rozwiązaniami w ataku pozycyjnymi warto popracować. Na porażkę wpływ miała równie słaba dyspozycja w defensywie i uproszczeniem byłoby to sprowadzać do samych bramkarzy. To prawda, że zarówno Patryk Jędrzejewski jak i Patryk Kolanek w sobotę nie błyszczeli, ale ich koledzy z pola również bardzo słabo spisywali się w obronie. Poza tym po raz kolejny dziwi, że szkoleniowiec zdecydował się tylko na wspomnianą dwójkę. Tym bardziej, że na ławce rezerwowych do samego końca pozostali Michał Podgórniak i Błażej Golański. Obaj wprawdzie są praworęczni, ale nigdzie nie jest napisane, że w meczu piłki ręcznej na prawym skrzydle (najsłabsza w sobotę pozycja w MKS-ie) zawsze musi grać mańkut. Poza tym z dużym opóźnieniem (albo wcale) trener reagował na dziurawiących siatkę wieluńskiej bramki najlepszych strzelców Olimpii: Wojciecha Parzonkę i Patryka Cieńka. Również za późno wykorzystał oba czasy po przerwie. Poza tym obrony systemem 6-0 trzymał się nawet wtedy, gdy jego zespół grał w liczebnej przewadze w dwóch ostatnich minutach meczu. Doprawdy trudno było sobie wyobrazić bardziej oczywistą sytuację do zmiany systemu gry. Oczywiście pod warunkiem, że się jeszcze wierzy w zdobycz punktową. Niestety, Tomasz Derbis nic tutaj nie zmienił. Być może dlatego, że - w przeciwieństwie do większości rywali - w sztabie trenerskim jest osamotniony, a przecież spojrzenie z innej strony i podpowiedź współpracownika mogą odmienić losy spotkania.

MKS Wieluń - MKS Olimpia Medex Piekary Śląskie 26:29 (14:13)

MKS Wieluń: Patryk Kolanek, Patryk Jędrzejewski - Krystian Kowalik, Kamil Młodzieniak 1, Krzysztof Węcek 5 (1/2), Konrad Krzaczyński, Krzysztof Książek 1, Szymon Famulski 6 (1/1), Sebastian Ziemiński 7 (2/2), Jarosław Cepielik, Maciej Torchała 2, Oskar Klimas, Bartosz Bednarek, Łukasz Królikowski 4.

Niestety, wyniki innych meczów grupy B z minionego weekendu również nie były po myśli wielunian i jeżeli podopieczni Tomasza Derbisa nie chcą pierwszej w historii klubowych seniorów nerwowej końcówki sezonu, muszą zdecydowanie poprawić grę. Będzie o to niezwykle trudno, gdyż jak wiadomo gra się tak, jak przeciwnik pozwala, a ten z każdym meczem będzie coraz silniejszy. Już w sobotę (7 marca) czeka MKS przeprawa na wyjeździe z wiceliderem - Ostrovią Ostrów Wielkopolski. Wprawdzie tydzień później po raz ostatni gościć będzie w hali WOSiR drużyna z dołu tabeli, ale pamiętać trzeba, że Anilana w rewanżach notuje wyraźną zwyżkę formy i już teraz można być pewnym, że o punkty z łodzianami będzie niezwykle trudno.

Relację napisał Jacek Piwnicki

Czy juniorzy młodsi powalczą, by uniknąć barażów?

Opublikowano w Młodzież Napisane przez

W miniony weekend nie próżnowały również drużyny młodzieżowe Międzyszkolnego Klubu Sportowego, spośród których trzy rozgrywały mecze w Wieluniu. 


W hali WOSiR najlepiej spisali się juniorzy młodsi, którzy mimo olbrzymich braków kadrowych nie mieli najmniejszych problemów z rówieśnikami z Piotrkowa Trybunalskiego. Podopieczni Hieronima Wolnego od początku zdominowali rywali z dalszego zaplecza drużyny Superligi. Pierwszą bramkę stracili przy prowadzeniu 5:0, do przerwy prowadzili 23:13, a cały mecz wygrali 44:26. Tradycyjnie najlepszym strzelcem był prowadzący w klasyfikacji snajperów grupy łódzkiej Miłosz Hanas, który rzucił 16 bramek, poprawiając swoją dotychczasową średnią 12,5 goli/mecz. Od kilku miesięcy 17-latek z Pątnowa trenuje zresztą z drużyną seniorów i kiedy terminy rozgrywek nie będą zbieżne, trener Tomasz Derbis da mu z pewnością szansę występu w pierwszej lidze.  

87475164 525536298387845 1333257968661037056 n

Z pozostałych wyników tej grupy zwraca uwagę druga wygrana młodszej drużyny Anilany ze starszym zespołem tego klubu. Stawia to teoretycznie w trudniejszej sytuacji nasz zespół, któremu lepiej gra się z młodszymi łodzianami, a ci raczej wygrają grupę i unikną barażów z MKS-em. Z drugiej strony daje to cień nadziei, że barażów wielunianie mogą uniknąć. Pod warunkiem jednak, że wygrają wszystkie pozostałe mecze. W tym zarówno z Anilaną I jak i Anilaną II. Jest to oczywiście możliwe, ale bardzo trudne do wykonania. Tym bardziej, że rywalizując z łodzianami nasz zespół nie może pozwolić sobie na powiększenie grona kontuzjowanych i chorych w zespole. Od początku nie gra przecież leczący kontuzję król strzelców ubiegłorocznych łódzkich rozgrywek juniorów młodszych Miłosz Wolny, w trakcie sezonu kontuzji braku doznał (i cały czas leczy go) bramkarz Maciej Sztuka, a na obozie kadry wojewódzkiej urazu doznał też Szymon Kucharski. Wymienieni to podstawowi zawodnicy i nawet wzmocnienie na baraże reprezentantem Polski do lat szesnastu Frankiem Wierzbickim (na co dzień uczy się w szkole Mistrzostwa Sportowego w Kielcach i stąd prawo MKS-u do ewentualnych barażów) nie musi zrekompensować tych braków.

mks-dziewczyny foto 

Lider z Pabianic po raz drugi przegrał z MKS-em

W niedzielę obiektem przy ul. Częstochowskiej zawładnęły natomiast juniorki młodsze, z których jako pierwsze wyszły na boisko podopieczne trenera Tomasza Gustawa. Występujące poza konkursem w lidze wojewódzkiej wielunianki w pierwszym meczu w Pabianicach wygrały z Pabiksem 24:19 i choćby z tego względu nie czuły respektu przed rywalkami. W pierwszej połowie (prowadzenie 16:11) ich wyższość nie podlegała dyskusji, podobnie zresztą, jak przez długi okres gry po przerwie. 10 minut przed końcem gospodynie prowadziły 26:21, ale wtedy wkradła się w ich poczynania zbytnia nerwowość i niespodziewanie w przedostatniej minucie pabianiczanki doszły miejscowe na 29:27.  Pabiks był wtedy nawet w posiadaniu piłki, na szczęście gola kontaktowego nie zdobył, a bramka Anny Witczak pozwoliła uniknąć nerwowych ostatnich sekund, dzięki czemu MKS PMDKiS wygrał cały mecz 30:27. W naszym zespole kolejny raz najwięcej bramek zdobyła najmłodsza w drużynie Anna Zieleniewska - 9. Dodać jednak trzeba, że 13-latka i tym razem była zorientowana na grę zespołową. Asyst bramkowych zaliczyła zresztą podobną ilość, a podczas kontr, gdy tylko miała obok koleżankę, nigdy nie decydowała się na rzut. Choć nie raz była w teoretycznie lepszej sytuacji. Poza tym jej dogrania do obrotowych to już inna historia i budzą jeszcze większy zachwyt znających się na szczypiorniaku kibiców.

 
Przegrały wysoko, ale po walce

Serię meczów piłki ręcznej w Wieluniu w miniony weekend zakończył młodszy zespół juniorek młodszych MKS-u. Podopieczne Mai Szerszeń rozpoczęły rywalizację z Piotrcovią mocno przestraszone. Dość powiedzieć, że pierwszą bramkę (Karina Błach) zdobyły dopiero w 11. minucie, gdy rywalki miały ich już na koncie osiem. Jeszcze w 19.minucie Piotrcovia prowadziła 13:1, ale od tego momentu gospodynie zaczęły grać z większą ikrą, ambicją i wolą walki. Cechami wolicjonalnymi musiały nadrabiać braki w wyszkoleniu technicznym oraz warunkach fizycznych i trzeba dodać, że pod tym względem nie można im niczego zarzucić. Mimo że miały na ławce rezerwowych tylko trzy koleżanki, podstawowe zawodniczki w żadnym momencie nie oszczędzały się, a ambicją jedna zarażała drugą. Wszystkie wielunianki należy pochwalić, a największe słowa uznania należą się Gabrieli Szczecińskiej i Paulinie Super. Tę drugą prezes MKS-u Eugeniusz Panek wielokrotnie mobilizował okrzykami: Super! Paulina! Zresztą innych kibiców również nie zmartwiła porażka 14:35 (6:19) i nagrodzili dziewczyny brawami.

Grali też młodzicy i najmłodsze dziewczyny

Na wyjazdach walczyły z kolei dwa młodsze zespoły MKS PMDKiS. Podopieczni Wojciecha Psui nadal szukają pierwszych punktów w łódzkiej lidze młodzików. Nie byli ich w stanie znaleźć w Piotrkowie, gdzie przegrali z Piotrkowianinem I 9:45 (4:22). Natomiast w hali ChKS podopieczne Mai Szerszeń przegrały z pierwszym zespołem gospodarzy 11:21, by pokonać trzecią drużynę klubu z łódzkich Chojen 13:1. Na szósty turniej dziewcząt z rocznika 2006 nie dotarł zespół Pabiksu i być może jego mecze rywalki wygrają walkowerem. Trudno sobie bowiem wyobrazić, żeby przykładowo MKS PMDKiS Wieluń jeździł na te spotkania do Łodzi. 
Jeśli chodzi o młodzież, niemniej interesująco zapowiada się najbliższa niedziela. W pierwszym dniu marca w hali WOSiR najpierw zagrają młodzicy Wojciecha Psui, którzy będą chcieli zakończyć serię porażek. Tym bardziej, że ich rywalem będzie Piotrkowianin II, z którym w Piotrkowie wielunianie przegrali wprawdzie walkowerem, ale na boisku byli równorzędnym rywalem. Ten mecz rozpocznie się o godz. 11.00, a o 13.00 rozpoczną się derby MKS PMDKiS w lidze juniorek młodszych. Faworytem będzie oczywiście zespół Tomasza Gustawa, ale podopieczne Mai Szerszeń na pewno nie zamierzają oddać meczu bez walki.  
Poza tym w sobotę o godz. 18-ej, również w hali WOSiR, pierwszoligowy zespół seniorów MKS podejmować będzie Olimpię Medex Piekary Śląskie. Wielunianie w konfrontacji z rywalem z dołu tabeli będą z pewnością chcieli się zrehabilitować za niespodziewaną porażkę 22:24 z Astromalem w Lesznie.
                                                                                                                                         

Relacje napisał Jacek Piwnicki

Porażka w Lesznie po bardzo wyrównanym meczu!

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Pierwszej porażki w drugie rudzie rozgrywek doznali piłkarze ręczni MKS Wieluń , przegrywając po twardej walce w Lesznie z MKS Realem-Astromalem 24:22.

Od samego początku spotkanie miało bardzo wyrównany przebieg.
Obie drużyny wymieniały się ciosami. W 7 minucie nasi zawodnicy za sprawą dwóch udanych akcji naszych skrzydłowych Konrada Krzaczyńskiego i Szymona Famulskiego wyszli na prowadzenie 5:3. Gospodarze grali jednak konsekwentnie i w 11 minucie po golu Krzysztofa Meissnera - rzut do pustej bramki z połowy boiska - odwrócili wynik meczu na 6:5. Okazało się, że taki stan nie trwał zbyt długo. MKS szybko pozbierał się i ponownie wyszedł na prowadzenie , na którym utrzymał się do 19 minuty. Dobrą zmianę dla w bramce Patryk Kolanek, który w 15 minucie pojawiła się na boisku.
W 20 minucie, po długiej przerwie spowodowanej kontuzją, w bramce drużyny z Leszna pojawił się Fryderyk Musiał. Jego skuteczne interwencje dały zastrzyk nowej energii gospodarzą a jego koledzy z ataku byli na tyle skuteczni, że po 30 minutach schodziliśmy do szatni mając trzy bramki straty Wynik spotkania 15:12.

W drugą połowę meczu lepiej wszedł Real Astromal. W 34 minucie, świetną kontrę wykończył Meissner i było 18:13 dla gospodarzy. Mogło by się wydawać, że jest już po meczu. Nic bardziej mylnego. Nasi zawodnicy wykazali się ogromna determinacją, odrobili straty i na kwadrans przed końcem doprowadzili do remisu 19:19, a następnie wyszli na prowadzenie 20:19. Dużą zasługę w zmianie obrazu naszej gry miała nasza obrona. W 50 minucie czerwoną kartkę obejrzał dobrze dysponowany w drużynie z Leszna  Piotr Łuczak. Mimo utraty rozgrywającego, drużyna z Leszna wykazała się dużą mobilizacją . Pierwsze skrzypce, oprócz dobrze dysponowanego bramkarza Fryderyka Musiała, odegrał Hubert Szkudelski, który trzykrotnie trafił do naszej bramki i dał upragnione zwycięstwo drużynie z Leszna. Nasza drużyna z kolei nie wykorzystała w końcówce meczu rzutu karnego wykonywanego przez Jarosława Cepielika oraz stuprocentowej okazji jaka miał Szymon Famulski. Wynik końcowy meczu 24:22.

Podsumowując ten mecz należy powiedzieć, że pomimo niekorzystnego wyniku nasza drużyna pokazała olbrzymie zaangażowanie i wolę walki. Nasi przeciwnicy postawili nam bardzo trudne warunki i grając bardzo często na pograniczu faulu nie przebierali w środkach, doprowadzając do długo oczekiwanego i potrzebnego im jak tlen zwycięstwa.

MKS Real-Astromal Leszno : Fryderyk Musiał, Królikowski Jędrzej, Siedlecki Jakub - Przekwas Michał 6, Rogoziński Mariusz, Nowak Mateusz 1, Mierucki Jakub, Kuliński Hubert 2, Meissner Krzysztof 3, Rybarczyk Alex, Łuczak Piotr 6, Szkudelski Hubert 4, Raczkowski Alan, Radoła Paweł, Napierkowski Kamil 3

Kary : 10 minut , czerwona kartka z gradacji kar – Łuczak Piotr

Trener: Maciej Wierucki

MKS Wieluń : Kolanek Patryk, Waloch Andrzej, Jędrzejewski Patryk – Kowalik Krystian, Młodzieniak Kamil, Węcek Krzysztof (0/1), Krzaczyński Konrad 5, Książek Krzysztof 2, Famulski Szymon 4, Ziemiński Sebastian 2, Cepielik Jarosłąw 4 (0/1), Torchała Maciej, Klimas Oskar, Bednarek Bartosz, Królikowski Łukasz 5

Kary : 6 minut

Trener: Tomasz Derbis

Sędziowie : Tomasz Rosik i Stężowski Przemysław – Lubin

Relacja z meczu :
Eugeniusz Panek

po 14

Druga wygrana, czyli początek serii?

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

 

Szczypiorniści MKS-u nadal bez straty punktu w I lidze w 2020 r. W sobotę odnieśli drugie z rzędu zwycięstwo za 3 punkty, a licząc wygraną po karnych w kończącym pierwszą rundę meczu z Forzą Wrocław, ich serię wydłużyli do trzech. Podobnie jednak, jak na inaugurację rewanżów w Obornikach Śląskich i tym razem wielunianie musieli się natrudzić, by zainkasować komplet punktów.

 

 

W pierwszej połowie gospodarze niby częściej byli na prowadzeniu, które siedem minut przed przerwą było nawet 3-bramkowe, ale pierwszą odsłonę zakończyli z najskromniejszą z możliwych przewag. Goście ani myśleli odpuszczać również w drugiej połowie i po trzech kwadransach gry, przy wyniku 16:16, wszystko było jeszcze możliwe. Co ciekawe, akademicy zanotowali przełomowy dla wyniku konfrontacji przestój w tym samym momencie spotkania, co w meczu przed tygodniem z Grunwaldem. Do 45-ej minuty przegrywali wówczas z poznaniakami jedną bramką, by ulec sześcioma. Teraz natomiast cztery trafienia z rzędu od 45. do 47. minuty dały gospodarzom prowadzenie 20:16. Ponieważ już do końca studentów z Zielonej Góry nie było stać na choćby dwa gole z rzędu, przez ostatnich 13 minut spotkania przewaga MKS-u była niezagrożona.

 

 

Nieprzypadkowo gospodarze wygrali drugi mecz z rzędu nie zbliżając się do trzydziestu zdobytych bramek. Sami bowiem tracili w tegorocznych potyczkach mniej niż 25, a to świadczy o poprawie gry w defensywie. Jest to efektem świetnej postawy między słupkami Patryka Jędrzejewskiego (zarówno parad bramkarskich jak i wyprowadzania kontrataków) oraz jego wzorowej współpracy ze stanowiącymi dla rywali mur nie do przebicia Łukaszem Królikowskim i Krzysztofem Książkiem. Trzeba jednak pamiętać, że na początku pierwszej rundy było podobnie, jednak gdy przyszły mecze z silniejszymi – jak się okazało – przeciwnikami, wieluńska obrona nie była już monolitem. Dlatego zadaniem trenera jest, by skuteczność podopiecznych pod własną bramką utrzymać w następnych meczach. Trener musi również poprawić grę zespołu w ataku, bo ten element nadal pozostawia wiele do życzenia. Irytuje zwłaszcza liczba strat spowodowanych zarówno przez niecelne podania, jak i nonszalanckie próby chwytów piłki jedną ręką. Poza tym liczba przegranych pojedynków z golkiperami rywali również jest zbyt duża. Chlubnymi wyjątkiem byli tym razem Jarosław Cepielik i Szymon Famulski, a ten drugi - głównie dzięki skuteczności przy kontrach - odebrał nagrodę dla najlepszego zawodnika MKS-u w tym meczu.

MKS Wieluń - AZS UZ PKM Zachód Zielona Góra 26:22 (12:11)

MKS: Jędrzejewski, Kolanek - Kowalik 1, Książek 2, Młodzieniak, Węcek 3 (1/1), Krzaczyński 1, Famulski 6, Ziemiński 3 (11), Cepielik 6, Torchała, Pawelec, Majda 3, Królikowski 2 Bednarek, Golański 1. Trener: Tomasz Derbis.

Kary - 8 minut: Kowalik 2, Książek 2, Bednarek 2, Królikowski 2.

Wojciech Bloch z Nakła Sląskiego i Michał Solecki z Tarnowskich Gór.

Widzów - ok. 200.

Statystyki z meczu można znaleźć tutaj: https://baza.zprp.pl/zawody_zalaczniki/110871_1.pdf

W nadchodzący weekend MKS jedzie do Leszna na mecz z przedostatnim w tabeli Astromalem. W hali WOSiR natomiast ponownie zagra 29 lutego, gdy gościć będzie zajmującą 9. lokatę Olimpię Medex Piekary Śląskie.

 

Relację napisał Jacek Piwnicki

Dwa przestoje = emocje

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Na inaugurację rundy rewanżowej pierwszoligowy MKS przywiózł komplet punktów z powiatu trzebnickiego. W przeciwieństwie jednak do wrześniowego starcia obu drużyn, rewanż w Obornikach na pewno spacerkiem nie był.

Mimo że gospodarze są drużyną, z którą wielunianie wygrali w pierwszej rundzie największą różnicą bramek, na rewanż podopieczni Tomasza Derbisa nie jechali w roli stuprocentowych faworytów. Mecz w Wieluniu był bowiem absolutnym debiutem Boru na poziomie pierwszej ligi, a mimo to do przerwy remisował wówczas z zaprawionym w boju MKS-em. Poza tym optymizmem nie napawały wyniki sparingów wielunian, w których okrutnie mordowali się najpierw z Kątach Wrocławskich z tamtejszym KOSiR-em (wygrana 1 bramką), a następnie w swojej hali z niżej notowaną Anilaną Łódź (porażka 27:37).

kara ksiazka

Początek meczu w Obornikach pokazał na szczęście, że mecze o punkty rządzą się innymi prawami i od pierwszych minut widzieliśmy całkiem odmieniony zespół MKS-u. W bramce skutecznie studził zapały miejscowych Patryk Jędrzejewski, który po obronach wyprowadzał niemniej efektowne kontry. Gdyby wszystkie z nich kończyły się golami, już po kwadransie MKS mógł prowadzić różnicą 10 (!) goli, ale i tak na prowadzenie gości w 20. minucie 10:4 nikt z przyjezdnych kibiców nie miał prawa narzekać. Jeszcze pięć minut po przerwie wszystko wydawało się pod kontrolą, ale dłuższa chwila rozluźnienia i dekoncentracji sporo wielunian kosztowała. Dopingowani przez komplet publiczności gospodarze wyczuli bowiem słabość rywali. W efekcie przez 7 kolejnych minut strzelili pięć bramek z rzędu i przy wyniku 17:16 mecz praktycznie zaczynał się od nowa. Zresztą niemal identycznie, jak całe spotkanie, gdyż po czterech bramkach z rzędu MKS-u sytuacja wydawała się opanowana. Tym bardziej, że dystans pięciu goli utrzymywał się do 50. minuty. Niestety, gdy można było sądzić, że emocji już nie będzie, zadbali o nie sami przyjezdni, którym zabrakło cierpliwości i opanowania w ataku pozycyjnym. Ponadto niepotrzebnie zaczęli się skupiać na słabo sędziujących arbitrach, zamiast na własnych błędach. W efekcie pomiędzy 50. a 54. minutą, na pięć bramek Boru MKS odpowiedział tylko trafieniem Konrada Krzaczyńskiego i błyskawicznie prowadzenie gości zmalało z 23:18 do 24:23. Na szczęście i tym razem sytuacja powtórzyła się, a dwa gole Szymona Famulskiego i jeden Łukasza Królikowskiego pozwoliły uniknąć nerwowej końcówki.

Reasumując, gra MKS-u w meczu otwarcia rundy rewanżowej nie wyglądała źle. Naszej drużynie nie po raz pierwszy jednak zabrakło instynktu kilera, który słabszego przeciwnika powinien dobić, a okazje ku temu były. Tymczasem nasz zespół nie tylko tego nie zrobił, ale pozwolił rywalom wstać z kolan i dogonić się na niebezpieczny dystans. Ze słabym - na tle całych rozgrywek - rywalem wszystko zakończyło się tym razem szczęśliwie, ale przy konfrontacji z bardziej klasowym przeciwnikiem, wcale nie musi tak być.

Hanas

Na mecz do Obornik po raz pierwszy załapał się do 16-osobowej kadry Miłosz Hanas. Być może 17-letni junior młodszy MKS-u w pewnym stopniu wypełni lukę po Bartoszu Helmanie, który przed rewanżami odszedł do Pabiksu Pabianice. Niestety, dwa niebezpieczne zwroty akcji podczas spotkania sprawiły, że ani on ani o trzy lata starszy Michał Podgórniak szansy od trenera tym razem nie otrzymali. Poza tym trzeba dodać, że 20 minut przed końcem meczu groźnie wyglądającej kontuzji doznał Radosław Majda. Do tego momentu radził sobie bardzo dobrze i jego ewentualny brak w najbliższym meczu z AZS-em Zielona Góra może stanowić poważne osłabienie.

SPR Bór Oborniki Śląskie - MKS Wieluń 24:27 (9-14)

MKS: Jędrzejewski, Kolanek - Kowalik 1, Książek 2, Młodzieniak, Węcek 4 (0/1), Krzaczyński 5, Famulski 7, Ziemiński, Cepielik 3, Torchała 1, Podgórniak, Pawelec, Hanas, Majda 3, Królikowski 1. Trener: Tomasz Derbis.

Kary - 12 minut: Krzaczyński 4, Książek 2, Famulski 2, Torchała 4.

W sobotę 15 lutego, w pierwszym w tym roku meczu w Wieluniu, MKS podejmować będzie w hali WOSiR AZS Zachód Zielona Góra, a spotkanie rozpocznie się o godz. 16.00.

 

Relację napisał Jacek Piwnicki

Franek Wierzbicki śladem Mateusza Wróbla?

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Przy podsumowaniu wyników drużyn dziewcząt, obiecałem, że nastąpi również podsumowanie juniorów młodszych, młodzików i dzieci. Tymczasem, choć jeszcze za wcześnie, by sytuację wśród chłopców w MKS-ie uznać za kryzysową, to coś na rzeczy jest, gdyż na razie można ocenić jedynie dwa zespoły. Drugi sezon w Wieluniu nie ma bowiem juniorów, 13-latkowie rozpoczną rywalizację w województwie systemem turniejowym za kilka tygodni, a jeszcze młodsi na razie tylko trenują. Regres w szkoleniu najstarszej młodzieży widać zresztą nie tylko w naszym klubie. Do juniorów przykładowo z całego województwa zgłosiły się cztery drużyny, z czego aż trzy wystawiła Anilana Łódź. W kadłubowych rozgrywkach w naszym województwie grają również młodzicy – pięć drużyn i juniorzy młodsi - sześć zespołów. Gdy mecz przypada średnio raz na miesiąc, nie wpływa to na motywację zawodników, których frekwencja na treningach, również z wielu innych względów (nie zawsze niezawinionych), rzadko przekracza 10 osób. Trenerzy Wojciech Psuja i Hieronim Wolny zmuszeni są w takiej sytuacji organizować treningi obu grup jednocześnie, ale przy rozpiętości wiekowej sięgającej 4 lata trudno uznać to za opytmalne rozwiązanie. Stąd może i wyniki nie najlepsze, zwłaszcza u młodzików, którzy w czterech meczach pierwszej rundy nie zdobyli choćby punktu. Co gorsza, podopieczni Wojciecha Psui tylko raz przegrali w miarę honorowo, ulegając w hali WOSiR drugiemu zespołowi łódzkiej Anilany 20:29. O pozostałych meczach wielunianie będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Przegrali bowiem w następujących rozmiarach: 10:37 w Wieluniu z Piotrkowianinem I, 3:43 na wyjeździe z Anilaną I i 0:10 w Piotrkowie Trybunalskim z Piotrkowianinem II. Ten ostatni mecz przegrany został niestety walkowerem, gdyż w wieluńskiej drużynie do protokołu jeden zawodnik został wpisany w sposób niezgodny z regulaminem rozgrywek. Ponieważ do rozgrywek centralnych z każdego województwa awansują po dwa zespoły, o wyjściu z grupy można już zapomnieć, a co gorsza niewiele wskazuje na to, żeby łatwiej o awans było w sezonie 2020/2021. Mimo że z obecnej drużyny za rok w młodzikach nie będzie mógł grać tylko jeden zawodnik – Filip Łyczko (rocznik 2005). Choć o pełni szczęścia na pewno mówić nie można, zdecydowanie w lepszej sytuacji są juniorzy młodsi trenera Hieronima Wolnego. Wprawdzie w tej lidze każdy zespół będzie miał rozgranych meczów o dwa więcej niż młodzicy, ale liczba 10 spotkań w sezonie zasadniczym również nie powala. A jak radzą sobie w nih wielnianie? Na inaugurację MKS PMDKiS przegrał w Łodzi nieznacznie 27:31 z Anilaną II, a potem najstarszy młodzieżowy zespół MKS-u robił swoje, pokonując kolejno: u siebie Pabiks Pabianice 30:26, na wyjeździe Piotrkowianina 36:28 i w hali WOSiR Włókniarza Konsantynów Łódzki 42:15. Niestety, choć przez trzy kwadranse walczył jak równy z równym, przegrał w Wieluniu z Anilaną I 23:30. Ten ostatni wynik był o tyle znaczący, że w 2. kolejce w klubowych derbach zespołów z Łodzi Anilana II wygrała z Anilaną I po rzutach karnych i wiadomo było, że o awans bespośredni do centralnych rozgrywek będzie naszej drużynie niezwykle trudno. Od tego momentu nie wszystko bowiem zależy od MKS-u. Dlatego klub wystąpił do Łódzkiego Związku Piłki Ręcznej z wnioskiem o baraże z wicemistrzem grupy, ponieważ w lidze nasza drużyna gra bez trenującego na co dzień w Szkole Mistrzostwa Sportowego w Kielcach Franciszka Wierzbickiego. Pamiętać jednak trzeba, że oba zespoły z Łodzi również mają po jednym zawodniku w Szkołach Mistrzostwa Sportowego (w Płocku i Kwidzynie). Ponadto baraże odbędą się już 28 i 29 marca, a do tego momentu nie wiadomo, czy w pełni sił będzie leczący od poczatku sezonu cieżką kontuzję Miłosz Wolny. Jeżeli dodamy, że był to najlepszy strzelec łódzkiej ligi juniorów młodszych sezonu 2019/2020, wtedy uświadomimy sobie, jak duże to osłabienie kadrowe w zespole MKS PMDKiS. Wzmonieniem powinny być za to wspólne treningi Miłosza Hanasa i Patryka Piwnickiego z pierwszoligową drużyną seniorów MKS-u. W rundzie rewanżowej wielunianie zamierzają urwać punkty drużynom Anilany i bezwzględnie wygrać pozostałe spotkania. Mimo że przykładowo konfrontacja w Pabianicach z Pabiksem (już 15 lutego) na pewno spacerkiem nie będzie. Tymczasem liderem tabeli jest Anilana II, która o 4 punkty wyprzedza Anilanę I i o osiem oczek MKS PMDKiS. Jak wspomniałem, z pozostałych drużyn chłopców, w lutym rozpoczną rywalizację podopieczni trenera Jarosława Wolniaczyka, w której grają zawodniczy z rocznika 2007 i młodsi. Z kolei dla naszych najmłodszych ekip walka o ligowe punkty to melodia przyszłości. Mam tu na myśli zespoły, których trenerami są: Wojciech Psuja (klasy I-II) oraz Tomasz Gustaw i Tomasz Derbis (klasy III-IV). Warto dodać, że ten ostatni szkoleniowiec szkoli swoich podopiecznych w Czarnożyłach, gdzie we wrześniu – w porozumieniu i przy wydatnej pomocy tamtejszych władz samorządowych - MKS otworzył swoją filię. Kto wie, może któryś z tych chłopców pójdzie śladem innego mieszkańca Czarnożył – Mateusza Wróbla, który jest na razie najlepszym strzelcem PGNiG Superligi i jedynym wychowankiem MKS-u mającym na koncie występy w reprezentacji Polski seniorów. Wykluczyć takiej sytuacji nie można, ale na razie najbliżej tego jest wspomniany Franek Wierzbicki, który przebywa właśnie w Cetniewie – na konsultacji kadry narodowej do lat szesnastu. Jacek Piwnicki

MŁODZIEŻ MKS-u DZIEWCZĘTAMI STOI?

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Koniec pierwszej rundy w I lidze mężczyzn pokrywa się z połową sezonu w wojewódzkich rozgrywkach młodzieżowych, w których po raz pierwszy w swojej historii Międzyszkolny Klub Sportowy zgłosił zespoły dziewcząt.

Zdarzało się wprawdzie wcześniej, że przedstawicielki płci pięknej reprezentowały barwy naszego klubu, ale były to pojedyncze przypadki, głównie za sprawą wychowanki Wojciecha Psui - Anny Zieleniewskiej, która na obecną chwilę jest najlepszą w Łódzkiem i jedną z najlepszych w kraju szczypiornistką w roczniku 2006. Symptomem, że coś może się zmienić, był sezon 2018/19, gdy w jednym zespole MKS-u w rozgrywkach dzieci większość wśród podopiecznych Mai Zienkiewicz stanowiły dziewczyny. Wówczas jednak były to – za zgodą ŁZPR – drużyny mieszane i o wartości MKS PMDKiS-u (również pod szyldem Powiatowego Młodzieżowego Domu Kultury i Sportu występują w rozgrywkach nasze zespoły młodzieżowe) w dużej mierze stanowili chopcy.

Niemal równocześnie treningi z dzieczętami w klubie rozpoczął ówczesny asystent trenera Tomasza Derbisa w I lidze - Tomasz Gustaw. Na bazie uczennic Zespołu Szkół nr 1 (gdzie na co dzień uczy wychowania fizycznego) i I Liceum Ogólnokształcącego im. T. Kościuszki (podopieczne Edyty Bukowieckiej) stworzył ciekawie zapowiadającą się grupę, z której większość podstawy piłki ręcznej wyniosła od trenera Sylwestra Wolnego z Gimnazjum w Białej. Ponieważ w międzyczasie do trener Zienkiewicz zgłosiła się grupa kolejnych dziewcząt w wieku tzw. gimnazjalno – licealnym, zarząd MKS-u stwierdził, że nie ma na co czekać i postanowił sprawdzić dziewczyny w boju, zgłaszając je do rozgrywek wojewódzkich. Jedyny problem stanowił wiek wielunianek. Większość z podopiecznych Tomasza Gustawa stanowiły bowiem ubiegłoroczne absolwentki ZS 1 i I LO i tym samym weszły w wiek seniorek, a drugoligowego poziomu nie były jeszcze w stanie zagwarantować. Podobnie było w drużynie Mai Szerszeń (w międzyczasie zmieniła nazwisko), w której było kilka juniorek, a dla nich akurat ligowej rywalizacji w naszym województwie w sezonie 2019/20 nie przewidziano. W tej sytuacji postanowiono, że drużyna trenera Tomasza Gustawa rywalizować będzie poza konkursem w lidze juniorek młodszych, a drużyny Mai Szerszeń reprezentować będą MKS PMDKiS na trzech frontach. Starsze dziewczyny zagrają z juniorkami młodszymi i poza konkursem z młodziczkami, a najmłodsze (rocznik 2007 i mł.) w Lidze Dzieci. Przerwa w rozgrywkach jest chyba właściwym momentem na pierwsze refleksje dotyczące ich występów.

Zaczynając od 13-latek, można raczej być zadowolonym. Wielunianki są po trzech turniejach, w których z dziewięciu meczów wygrały pięć. Trzeba dodać, że zdecydowanie najlepiej czują się w hali WOSiR, gdzie 5 stycznia wygrały wszystkie trzy spotkania, w tym z uważaną za faworyta Piotrcovią Piotrków Trybunalski. Na wyjazdach zadziwiać jednak mogą brakiem regularności, czego dowodem konfrontacje z pierwszym zespołem łódzkiego ChKS-u. 30 listopada 2019 r. w Pabianicach nasze dziewczyny powalczyły z łodziankami i przegrały zaledwie 6:9, a dwa tygodnie później w hali rywalek poległy wynikiem 7:25. Drugie miejsce w tabeli cieszy, ale trzeba pamiętać, że zarówno liderujący ChKS I, jak i drużyny z miejsc 3-5 (Piotrcovia, Pabiks Pabianice i ChKS II) mają na koncie o 3 albo nawet o 6 meczów mniej. Niekwestionowawym liderem naszych dziewczyn w ataku jest Maja Adamczyk, która z liczbą 53 zdobytych bramek przewodzi liście najlepszych strzelczyń w województwie łódzkim.

W lidze młodziczek wielunianki również ustępują tylko ChKS I. Dodatkowo przegrały tylko z liderem, ale trzeba pamiętać, że starsze zawodniczki (rozpiętość wieku w występującym poza konkursem MKS PMDKiS w skrajnym przypadku wynosi nawet 5 lat) w kategorii młodziczek, ze wzglęu na warunki fizyczne, stanowią istotne wzmocnienie. Z drugiej stony głównym celem jest tu ogrywanie zawodniczek i zbieranie przez nie kolejnych doświadczeń, a tych na pewno przybywa z każdym spotkaniem. Szczególnie w tym wygranym jedną bramką na wyjeździe z Piotrcovią.

Zbieranie doświadczeń jeszcze lepiej widać w przypadku tych samych w dużej mierze dziewcząt w lidze juniorek młodszych. Tutaj wprawdzie nie wygrały jeszcze meczu i z pewnością w tym sezonie nie wygrają. Grając jednak mecz o punkty średnio zaledwie raz na miesiąc, ich progres jest widoczny w każdym spotkaniu i choć jeszcze nie w przeciągu 60 minut, to zdarzają się fragmenty meczów, w których nawiązują walkę z rywalkami.

Powodów do narzekań nie powinny mieć juniorki młodsze Tomasza Gustawa, które z pięciu meczów wygrały trzy. Jeśli dodamy, że obie porażki odniosły na wyjazdach (z ChKS-em zaledwie 24:26 i po przedziwnym spotkaniu z MKS-em Zgierz 20:29), postawienie sobie za cel zdobycie w rewanżach kompletu punktów wcale nie wydaje się zadaniem ponad siły. Tym bardziej, że w tej drużynie postęp również jest dostrzegalny w każdym spotkaniu, czego najlepszym dowodem wysoka wygrana w ostatnim w 2019 roku meczu. Wielunianki pokonały w nim w hali przy ul. Częstochowskiej Piotrcovię 34:25. Tutaj, jak już wspomniałem, również MKS PMDKiS występuje poza konkursem, ale w tabeli lepszym dorobkiem pochwalić się może tylko ChKS, który zdobył o 6 punktów więcej. Na koniec warto dodać, że w naszej drużynie juniorek młodszych występuje jeden z najwięszych talentów w historii MKS-u. Annie Zieleniewskiej w ogóle nie przeszkadza, że od więszości rywalek jest młodsza o 3 lata. Ze starszymi rywalkami daje bowiem sobie radę zarówno w obronie, jak i w ataku i chyba już na dobre zaaklimatyzowała się w zespole starszych koleżanek.

Oceniając występy dziewcząt, pamiętajmy, że w MKS-ie od początku istnienia klubu trenują młodzieżowe grupy chłopców, a czy znak zapytania w tytule tekstu o dziewczynach jet zasadny, przekonamy się wkrótce – przy podsumowaniu pierwszej rundy rozgrywek juniorów młodszych, młodzików i dzieci.

Jacek Piwnicki

Strona 1 z 43


Międzyszkolny Klub Sportowy w Wieluniu
ul. Częstochowska 35, 98-300 Wieluń
KRS: 0000 477 457, NIP: 832-18-24-915
e-mail: mkswielun@onet.eu