http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/banners.swieta wn 2gk-is-1.giflink
http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/Artykuly.2018_2019.20_04_2019.slidergk-is-1.jpglink
http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/Artykuly.2018_2019.02_03_2019.slidergk-is-1.jpglink
http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/Artykuly.2018_2019.19_01_2018_PP.slider 1_8_PPgk-is-1.jpglink
http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/Artykuly.2018_2019.12_01_2019.slidergk-is-1.jpglink
http://mkswielun.pl/modules/mod_image_show_gk4/cache/Artykuly.2018_2019.08_12_2018.slidergk-is-1.jpglink
«
»
Loading…

Wieluński walec nie zatrzymał się w Zielone Górze

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Mimo panującego wokół świątecznego nastroju, szczypiorniści MKS-u w bojowym nastawieniu pojechali do stolicy Lubuskiego na ostatni w sezonie mecz pierwszoligowy.

001

Cel był jeden i oczywisty: zdobyć kolejne trzy punkty, a ósmą z kolei wygraną ustanowić kolejny rekord w serii zwycięstw na poziomie drugo i pierwszoligowym włącznie. Jednocześnie drużyna miała zamiar zrewanżować się AZS-owi za porażkę z pierwszej rudny w Wieluniu i sprawić, by ich rywal nie był jedynym zespołem w grupie B, który w całym sezonie zdobędzie na MKS-ie więcej niż trzy punkty.

002

Mecz, niejako tradycyjnie już, na początku był w miarę wyrównany, ale taka sytuacja - gra bramka za bramkę - miała miejsce tylko do 15. minuty. Od tego momentu MKS przejął bowiem całkowicie kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Dzięki agresywnej obronie i wyprowadzanym kontrom przewaga naszej drużyny systematycznie zaczęła rosnąć i już w przerwie wynosiła 10 goli. To z kolei dało trenerowi więcej swobody w zarządzaniu zasobami ludzkimi i drugą połowę meczu MKS rozpoczął z Patrykiem Kolankiem w bramce i kilkoma innymi zmiennikami w polu.

004

Przerwa wybiła jednak z gry obie drużyny, przez co pierwsze sześć minut nie przyniosło zmiany rezultatu. Stało się tak, ponieważ potencjalni rezerwowi MKS-u dopiero próbowali odnaleźć rytm gry bardziej doświadczonych kolegów, natomiast gospodarzom skutecznie przeszkadzał właśnie Kolanek, który odbijał wszystkie piłki zmierzające w kierunku bramki. Panującą na boisku niemoc pierwsi przełamali goście, którzy za sprawą Oskara Klimasa i Jarosława Cepielika pozbawili miejscowych resztek nadziei na korzystny rezultat. Przewaga dwunastu bramek już w 4. minucie pozwoliła na spokojną grę do końcowej syreny i w efekcie doprowadziła do ósmego kolejnego zwycięstwa oraz dziesiątego z rzędu spotkania ze zdobyczą punktową. Ponadto MKS został nieoficjalnym mistrzem rundy rewanżowej. Faktem godnym odnotowania jest też występ 19-letniego prawoskrzydłowego Błażeja Golańskiego, który zdobyły swoje pierwsze bramki w rozgrywkach seniorów. Pochwalić należy też Oskara Klimasa, który wreszcie udowodnił, że ma potencjał. Sprawą zawodnika i trenera pozostaje tylko, by go wyzwalać zdecydowanie częściej niż to miało miejsce w mijającym sezonie. Słowa pochwały należą się zresztą całej drużynie MKS-u, która do końca potrafiła utrzymać należytą koncentrację oraz za fakt, że każdy z zawodników który pojawił się na parkiecie, wniósł pozytywne elementy do gry.

006

KU AZS Uniwersytetu Zielonogórskiego - MKS Wieluń 24:35 (11:21)

KU AZS: Maciej Jarszak, Maciej Hady, - Szymon Gołębiewski, Cyprian Kociszewski 1, Robert Góral 1, Michał Pawlisz, Daniel Mieszkian 8, Adam Szarłowicz 2, Adrian Franaszek 8 (4/4), Maciej Należyty, Michał Wysocki 2, Kacper Kiersnowski 1, Bartosz Więdłocha 1.

Kary : 12 minuty ( Szarłowicz - 6/czerwona kartka, Franaszek, Należyty i Kiersnowski - po 2)

Trener - Ireneusz Łuczak

MKS: Mikołaj Krekora, Patryk Kolanek - Krystian Kowalik, Kamil Młodzieniak, Krzysztof Węcek 4 (2/3), Błażej Golański 2, Konrad Krzaczyński 4, Krzysztof Książek 3 (2/3), Szymon Famulski 3, Jarosław Cepielik 6 (2/2), Jędrzej Kurzawa 1 (0/1), Robert Pawelec 3, Michał Bernaś 4, Oskar Klimas 3 Maciej Torchała 1, Łukasz Królikowski 1

Kary : 8 minut (Pawelec - 4, Młodzieniak i Książek - po 2)

Trener - Tomasz Derbis

Historia wyniku: 1:3 (5), 4:6 (10), 7:8 (15), 7:8 (20), 9:17 (25), 11:22 (35), 13:25 (40), 16:28 (45), 18:29 (50), 21:32 (55), 24:35 (60).

Sędziowali: Korneliusz Habierski i Grzegorz Skrobak z Głogowa.

 

Podobnie jak MKS, mecz awansem zagrał również Astromal Leszno, który pokonał w Świdnicy ŚKPR 32:25 i zapewnił sobie 2 miejsce w grupie B. MKS awansował z 4. na .3 miejsce, które utrzyma w ostatecznej tabeli tylko wtedy, gdy 27 kwietnia Siódemka Miedź Legnica straci punkty w hali spadkowicza - ASPR Zawadzkie. Bez względu na wyniki ostatniej kolejki, mistrzem grupy została natomiast Olimpia Piekary Śląskie, która zagra w barażach o awans do Superligi.

Rycerze wiosny z Wielunia nie zwalniają tempa

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Choć przed meczem łodzianie tracili w tabeli do gospodarzy aż 13 punktów, MKS wcale nie był przed sobotnim spotkaniem stuprocentowym faworytem konfrontacji w derbach województwa łódzkiego.

Wprawdzie podopieczni Tomasza Derbisa w drugiej rundzie tylko raz nie zdobyli punktu (na początku lutego w Lesznie), ale rywale od dwóch miesięcy w ogóle nie przegrali spotkania i choćby z tego powodu wydawało się, że mecz o nieoficjalny tytuł mistrza rewanżów dostarczy więcej emocji. Tymczasem gospodarze od początku narzucili przeciwnikom ciężkie warunki. Kolejny raz postawili twardą obronę na siódmym metrze, za której plecami na swoim normalnym wysokim poziomie bronił rozgrywający ostatni mecz przed wieluńskimi kibicami Mikołaj Krekora, a w ataku byli przed przerwą chyba naskuteczniejsi w tym sezonie. Gdyby nie rozpoczęta po kwadransie gry 6-minutowa "drzemka" gospodarzy, w czasie której przyjezdni odrobili 4 bramki, już do przerwy losy konfrontacji zostałyby rozstrzygnięte.

"Zaledwie" 8-bramkowa zaliczka nie pozwalała jednak tak myśleć, tym bardziej, że niejednokrotnie wielunianie pokazywali, że w podobnych sytuacjach również są w stanie postarać się o horror w końcówce. Choć tego tym razem zabrakło, również po piętnastu minutach drugiej połowy MKS oddał pole rywalom. Ci skrupulatnie to wykorzystali i w dużej mierze dzięki niesamowitej serii obron Kacpra Antosika strzelili 6 bramek z rzędu, po których 11 minut przed końcem przewaga MKS-u zmalała z dwunastu do sześciu goli. Serię nieskutecznych rzutów przerwał na szczęście najlepszy na boisku Krzysztof Książek, którego w końcówce wspomógł w ataku Konrad Krzaczyński i wynik końcowy w żadnym momencie nie był zagrożony, a zwycięstwo emkaesiaków - choć pewne - to jednak najniższe z możliwych.

Warto dodać, że statuetkę dla najlepszego zawodnika MKS-u odebrał Łukasz Królikowski i choć najlepszy w lidze obrońca tym razem nie był tak widoczny, jak w poprzednich meczach, to z wyborem nie wolno dyskutować. Do tej pory "Królik" bywał bowiem zapominany przez wybierających MVP, a ile jest wart dla zespołu, najlepiej świadczy fakt, że jedynych dwóch porażek w 2019 r. wielunianie doznali, kiedy akurat Łukasz pauzował po kontuzji doznanej w pucharowym meczu z Wybrzeżem Gdańsk. Bez wątpienia był - obok Mikołaja Krekory - najlepszym w sezonie zawodnikiem MKS-u i wieluńscy kibice powinni żyć nadzieją, że jego postawa nie zostanie zauważona przez kluby Superligi. W przypadku Krekory tak się jednak nie stało, dlatego od nowego sezonu wychowanek MKS-u ma podobno znowu bronić w MKS-ie, ale w tym z Kalisza.

IMG 4361

Mikołaja żegnał po meczu między innymi burmistrz Wielunia Paweł Okrasa. Przed spotkaniem natomiast wiceprezes ZPRP Zygfryd Kuchta (brązowy medalista olimpijski z Montrealu - 1976) wręczył resortowe odznaczenia dwóm członkom zarządu MKS-u Wieluń. Brązową Odznakę ZPRP otrzymał Łukasz Majda, a Diamentową odebrał Wojciech Waloch.

MKS Wieluń - AZS Politechnika Łódź 30:23 (19:11)

MKS: Mikołaj Krekora, Patryk Kolanek - Jędrzej Kurzawa, Krystian Kowalik, Kamil Młodzieniak 2, Krzysztof Węcek 5 (1/1), Konrad Krzaczyński 5, Krzysztof Książek 7 (1/1), Szymon Famulski 4, Michał Podgórniak, Jarosław Cepielik 4, Robert Pawelec, Michał Bernaś, Oskar Klimas, Łukasz Królikowski 1, Radosław Majda 2

Trener: Tomasz Derbis.

Kary: 8 minut, karne: 2/2.

Anilana: Kacper Antosik - Mikołaj Misiak, Konrad Czech, Jan Stolarski, Marcin Matyjasik 3 (3/3), Kamil Katusza 1, Tomasz Wawrzyniak 5, Wiktor Dębowski, Daniel Strzebiecki 1, Adrian Kucharski 5, Dawid Pieśla, Bartosz Pawlak 7, Piotr Jędraszczyk 1, Antoni Doniecki.

Trener: Adam Jędraszczyk.

Kary: 4 minuty, karne 3/3.

Historia wyniku: 1:1 (3), 5:2 (7), 10:5 (15), 12:11 (21), 19:11(30), 23:12 (35), 25:13 (43), 25:19 (49), 29:21 (58), 30:23 (60).

Sędziowie: Michał Fabryczny, Jakub Rawicki.

Widzów: 250.

 

 

Ostatnia kolejka grupy B pierwszej ligi jest wprawdzie zaplanowana na ostatni weekend kwietnia, ale wielunianie zakończą sezon już w Wielką Sobotę. Mecz w Zielonej Gorze z tamtejszym AZS Uniwersytetem zagrają bowiem awansem - już 20 kwietnia.

Punktowali ósmy raz z rzędu, MKS najlepszy w rewanżach!!!

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Na mecz z sąsiadującym w tabeli Olimpem Grodków, MKS Wieluń pojechał bez trzech podstawowych zawodników: Krzysztofa Książka i Macieja Torchałę zatrzymały sprawy zawodowe, natomiast Radosława Majdę w dalszym ciągu z gry eliminuje kontuzja. Sytuację kadrową poprawił na szczęście powrót Jarosława Cepielika i Konrada Krzaczyńskiego.

 

Nie wszyscy rekonwalescenci byli jednak przygotowani na 100 procent i choćby dlatego Tomasz Derbis w pierwszym składzie postawił na Michała Podgórniaka na rozegraniu i Krystiana Kowalika na prawym skrzydle. Mecz rozpoczął się od bramki Rogaczewskiego, ale reakcja MKS-u była błyskawiczna i rzutem z drugiej linii wyrównał Michał Bernaś. Niemal przez całą pierwszą połowę to jedna, to druga drużyna wychodziła na prowadzenie, ale żadnej nie udało się „odjechać” na bezpieczny dystans bramkowy. W bramce MKS-u kolejne dobre zawody rozgrywał Mikołaj Krekora, który już do przerwy obronił dwa rzuty karne, a jak się okazało skuteczność z linii siedmiu metrów miała kolosalne znaczenie na końcowe rozstrzygnięcie. Bo choć równie dobrze prezentował się u gospodarzy Marcin Młoczyński (między innymi obronił cztery „setki” oraz przerywał podania Krekory i uruchamiał przynoszące dwa gole rekontry), to przy karnych wielunian był bezradny.

 

Tradycyjnie z upływem minut trener Tomasz Derbis wprowadzał na boisko kolejnych zawodników. I tak na rozegraniu pojawił się Oksar Klimas, a miejsce Kowalika zajął wracający po kontuzji Jarosław Cepielik. Niestety, Klimas - już nie pierwszy raz - nie bardzo odnalazł się na boisku, na szczęście Cepielik skutecznie włączył się do gry.

 

Drugą połowę połowie MKS zaczął agresywnie w obronie i z większą skutecznością w ataku. Łukasz Królikowski i Robert Pawelec coraz częściej powstrzymywali rywali w sektorze centralnym, z kolei w ofensywie coraz lepiej spisywali się Krzysztofa Węcek i Michał Bernaś, którzy sami zdobywali gole, a także wypracowywali pozycje skrzydłowym. Dobra postawa zawodników z pola podparta kolejnymi skutecznymi interwencjami Krekory (obronione kolejne dwa karne) spowodowały, że już po kwadransie drugiej połowy MKS wyszedł na prowadzenie i mając wynik pod kontrolą zwyciężył bez większych emocji w końcówce.

 

UKS Olimp Grodków - MKS Wieluń 21:24 (12:10)

Olimp: Młoczyński, Mańko - Maciejewski 3, Stępień 1 (1/2), Hertel 3, Chmiel 1 (0/1), Galus, Marcyniuk 4 (2/3), Mierzwiński 1, Rogaczewski 4 (0/1),Turyniewicz, Kulej, Kolanko 2,

Koszyk 1, Szulc 1.

Trenerzy: Piotr Mieszkowski, Grzegorz Malinowski.

Kary: 10 min. Karne: 7/3

MKS: Mikołaj Krekora, Patryk Kolanek – Krystian Kowalik, Kamil Młodzieniak 1, Krzysztof Węcek 5 (2/2), Konrad Krzaczyński 1, Szymon Famulski 6, Michał Podgórniak, Jarosław Cepielik 5 (1/1), Robert Pawelec, Michał Bernaś 5, Oskar Klimas, Łukasz Królikowski 1.

Trener: Tomasz Derbis.

Kary: 4 min. Karne: 3/3

Historia wyniku: 5` 2:2, 10` 3:2, 15` 4:3, 20` 6:6, 25` 10:9, 30` 12:10, 35` 14:11, 40` 16:14, 45` 16:17, 50` 17:19, 55` 18:21, 60` 21:24

Sędziowie: Artur Lipka, Marcin Walczak.

Delegat ZPRP : Andrzej Zapiórkowski

 

Odnosząc szóste zwycięstwo z rzędu i notując ósmy kolejny mecz z dorobkiem punktowym, wielunianie są najlepszą w grupie B drużyną w roku 2019. W rewanżach przegrali tylko z Astromalem Leszno (wyraźnie) i ŚKPR Świdnica (po karnych). Co ciekawe, zwycięską passę MKS ma szansę podtrzymać do końca rozgrywek. Pozostały mu bowiem do rozegrania dwa mecze z rywalami z dolnej połowy tabeli. W sobotę (13 kwietnia godz. 18.00 w hali WOSiR) MKS gościć będzie w derbach Łódzkiego sklasyfikowaną na 8. miejscu Anilanę, a tydzień później jedzie do Zielonej Góry na mecz z dziesiątym AZS-em.

Napisał Eugeniusz Panek

W 19. kolejce pierwszej ligi grupy B w hali Wieluńskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji MKS podejmował zespół Olimpii MEDEX Piekary Śląskie. Szczypiorniści z Wielunia chcieli pokonać lidera tabeli i walczyć o awans do czołowej trójki rozgrywek. Również licznie zgromadzeni na trybunach kibice mieli nadzieję na zwycięstwo swego zespołu.

Wynik otworzył się w 3 minucie, a goście objęli prowadzenie. Wielunianie jednak błyskawicznie odpowiedzieli i wyszli na prowadzenie 3:1. MKS grał konsekwentnie w ataku i solidnie w obronie, zawodnicy walczyli o każdą piłkę.
Gracze MKS-u często wychodzili na prowadzenie, Olimpia jednak błyskawicznie odpowiadała i doprowadzała do remisu. Taki stan rzeczy utrzymywał się do 22 minuty. Wówczas na tablicy widniał wynik 11:9 dla MKS-u. Od tego momentu gospodarze zdobyli jednak siedem bramek z rzędu, z czego dużą część po kapitalnych interwencjach Mikołaja Krekory i po wyprowadzanych przez niego kontratakach. Niestety, po wykluczeniu Oskara Klimasa w ostatniej minucie przed przerwą goście przerwali długi okres gry bez gola.

Mylili się jednak ci, którzy sądzili, że siedem bramek przewagi po pierwszej połowie pozwolą miejscowym dokończyć zawody bez emocji. Mimo, że zaraz po przerwie MKS powiększył przewagę do 20:11, rywale ani myśleli rezygnować, co udowodnili zdobywając 4 bramki w zaledwie 3 minuty. Co gorsza, po 21. golu wielunian przyjezdni ponownie popisali się 4-bramkową serią i MKS prowadził już tylko 21:19. W tym momencie publiczność postanowiła mocniej włączyć się w mecz i przy wspaniałym dopingu utrzymywała swój zespół przy niewielkim prowadzeniu. Swoje dołożył trener Tomasz Derbis, który za słabiej spisującego się po przerwie Krekorę wprowadził Patryka Kolanka. W dużej mierze po jego kapitalnych obronach 3 minuty przed końcem MKS podwyższył wynik do 28:24 i kibice mogli na chwilę odetchnąć. Dosłownie na chwilę, gdyż 30 sekund przed końcem goście znowu złapali kontakt (28:27). Chyba dlatego, że niektórzy zawodnicy gospodarzy myślami byli już w szatni. Podopieczni Tomasza Derbisa nie mieli jednak zamiaru zawieść fantastycznie dopingujących na stojąco kibiców i po rzucie karnym dysponującego nerwami ze stali Krzysztofa Węcka mecz zakończył się dwubramkowym zwycięstwem MKS-u.

Najlepszym zawodnikiem wśródzwycięzców wybrano wprawdzie MaciejaTorchałę, w Olimpii Arkadiusza Kowalskiego) i choć - zwłaszcza przed przerwą - Żelu rzeczywiście zagrał bardzo dobre zawody, to bezdyskusyjnie największy wkład w zwycięstwo wniósł Łukasz Królikowski. „Królik” nie tylko stanowił dla rywali mur nie do przebicia, ale sam dołożył w ataku 4 bramki. Ponieważ na środku obrony praktycznie nie ustępował mu Krzysztof Książek, śmiało można się pokusić o stwierdzenie, że obaj mają decydujący wpływ na to, że MKS jest w grupie B zespołem z najlepszą defensywą.

MKS Wieluń - Olimpia Piekary Śląskie 29:27 (18:12)

MKS Wieluń: Mikołaj Krekora, Patryk Kolanek - Krystian Kowalik 3, Kamil Młodzieniak, Krzysztof Węcek 6, Błażej Golański, Krzysztof Książek 5 (2/2), Szymon Famulski 3, Jędrzej Kurzawa, Robert Pawelec, Michał Bernaś 4, Oskar Klimas, Maciej Torchała 5, Bartosz Bednarek, Łukasz Królikowski 3

 Kary : 8 minut

Trener : Tomasz Derbis

Olimpia: Artur Kot , Paweł Zemelka - Szymon Pluczek, Wojciech Wawrzyniak, Maciej Chromy 2, Łukasz Włoka,  Bartosz Jaksik 2, Mateusz Cieślik, Michał Rosół 4 (1/1), Dawid Ludyga, Kamil Cieniek 1, Szymon Kotalczyk 5, Arkadiusz Kowalski 10, Łukasz Płonka 3 (2/3).

Kary : 6 minut

Trener : Sławomir Szenkel

Historia wyniku:: 5` 2:1, 10` 5:4, 15` 7:6, 20` 10:8, 25` 13:9, 30` 18:1, 35` 20:11, 40` 21:16, 45` 22:20, 50` 22:19, 55` 25:20, 60` 29:27 .

Sędziowie : Paweł Sołtysik, Tomasz Ziablicki z Wrocławia.

Delegat ZPRP: Ryszard Klimkowicz Opole.

W 20. kolejce (6 kwietnia) wielunian czeka rywalizacja w Grodkowie z tamtejszym Olimpem. Natomiast ostatni w tym sezonie mecz w hali WOSiR zagra 13 kwietnia (sobota godz. 18), gdy w derbach województwa podejmować będzie Anilanę Łódź.

Relację przygotowali uczniowie II LO w Wieluniu: Olga Kowalczyk, Zuzanna Szczęsna, Dawid Ryczyński i Piotr Bieniecki oraz Jacek Piwnicki z MKS Wieluń.

Piąta wygrana z rzędu, czyli... drżyj Olimpio!!!

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Szczypiorniści MKS-u kontynuują atak na miejsce w czołowej trójce grupy B pierwszej ligi. W 18. kolejce uczynili ku temu duży krok, pokonując w Ostrowie Wielkopolskim tamtejszą Ostrovię.

 Podobnie, jak z Grunwaldem, mecz od początku toczył się pod dyktando wielunian. Wprawdzie na pierwsze prowadzenie, którego nie oddali do końca, wyszli dopiero w 12. minucie, ale przyczynili się też do tego beznadziejnie prowadzący zawody sędziowie z Opola, którzy nie uznali dwóch prawidłowo zdobytych bramek Michała Bernasia. Na szczęście nie zdeprymowało to podopiecznych Tomasza Derbisa, którzy grając kolejne spotkanie twardo w obronie i konsekwentnie w ataku z minuty na minutę budowali bramkową przewagę. Po golu Macieja Torchały MKS prowadził już 14:10, ale dwukrotnie będąc w posiadaniu piłki nie powiększył jej do pięciu bramek. Co gorsza, w końcówce pierwszej połowy goście kilka razy się zagapili, co wykorzystali Patryk Marciniak i Adrian Wojkowski, po których trafieniach ostrowianie schodzili do szatni z nadzieją na odwrócenie losów spotkania po przerwie.

 Tym bardziej, że po wykluczeniu Krzysztofa Książka rozpoczęli ją z przewagą jednego zawodnika, a gdy 2 minuty kary otrzymał też Łukasz Królikowski, przez 45 sekund grali w polu w sześciu na czterech wielunian. Na szczęście nic to nie dało gospodarzom. Mikołaj Krekora obronił bowiem najpierw rzut karny Wojkowskiego, a Szymon Famulski dwukrotnie wyszedł idealnie do kontry, dzięki czemu goście ponownie odskoczyli na 4 bramki. Ponieważ Famulski niemal w identyczny sposób pokonał bramkarza rywali w ciągu kolejnych dziewięciu minut, skutecznie kontrowali też Robert Pawelec i Krystian Kowalik, a karnego wykorzystał Książek, kwadrans przed końcem MKS prowadził 26:19. Niestety, taka przewaga sprawiła, że poziom koncentracji w drużynie gości wyraźnie osłabł. W efekcie kolejnych kontrataków nie wykorzystali Famulski i Kamil Młodzieniak (kolejny słaby mecz "Młodego"), z kolei rywale zdobyli gole po szkolnych błędach Oskara Klimasa i Kowalika. Dlatego w 57. minucie MKS prowadził tylko 28:26 i szykowała się końcówka z horrorem. Na szczęście w tym momencie wielunianie wrócili do swojej gry, a gole Kowalika i Bernasia, mimo kolejnych sędziowskich wpadek, pozwoliły naszej drużynie zakończyć zawody bez niepotrzebnych nerwów.

 Niestety, nie obyło się bez kolejnych strat kadrowych. W 18. minucie sfaulowany został przy rzucie rozgrywający kolejne dobre spotkanie Jarosław Cepielik i choć zarobił rzut karny, z podejrzeniem skręcenia stawu skokowego, na ramionach kolegów, musiał opuścić boisko, na które już nie wrócił.

 KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski - MKS Wieluń 26:30 (14:16)

MKS: Krekora, Kolanek - Kowalik 3, Młodzieniak, Węcek 5 (1/1), Kiążek 4 (1/1), Famulski 7, Cepielik 2, Pawelec 3, Bernaś 4, Klimas, Torchała 1, Królikowski 1.

Historia wyniku: 4:2 (9), 5:6 (12), 7:11 (18), 10:14 (24), 14:15 (30), 14:18 (33), 17:20 (40), 19:26 (44), 26:28 (57), 26:30 (60).

Kary: 12 minut: Królikowski i Książek - po 4, Famulski i Torchała - po 2.

Trener: Tomasz Derbis

KPR Ostrovia: Foluszny, Foterek - Przybylski 1, Kryszczak, Salamon, Taczka, Skryba, Biegański , Marciniak 6 (0/1),

Stachowiak 5(3/3), Wojciechowski M. Staniek 4, Wojciechowski, Sz. Krzywda 3, Wojkowski 5 (1/2), Brychcy 2.

Kary: 6 minut.

Trener: Kazimierz Kotliński.

Sędziowali (bardzo słabo): Paweł Klimkowicz i Adam Kowalski z Opola.

Wygrana w Ostrowie była dla MKS-u piątą z kolei i szóstym meczem z rzędu, w którym wielunianie punktowali, co zdarzyło się po raz pierwszy od momentu ich awansu na zaplecze Superligi. Co prawda w sobotę (30 marca, godz. 18.00)   zespół gościć będzie w hali WOSiR lidera z Piekar Śląskich, ale ten w ostatnich meczach nie zachwyca i koniec zwycięskiej serii absolutnie nie jest przesądzony.

 Jacek Piwnicki

Obrona, obrona - nikt nas nie pokona?

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

W siedemnastej kolejce pierwszej ligi grupy B MKS pewnie pokonał Grunwald Poznań.

 

Był to jeden z nielicznych meczów wielunian, w którym szybko wyszli na bezpieczne prowadzenie, a potem nawet przez krótki moment nie pozwolili, by końcowy wynik był choćby w niewielkim stopniu zagrożony. Wprawdzie dwie pierwsze bramki spotkania zdobył zespół ze stolicy Wielkopolski, ale przez kolejny kwadrans goście dołożyli tylko jedno trafienie i w 18-ej minucie MKS prowadził 10:3. Choć nie można zapomnieć, że do tego momentu 40 procent z doroku bramkowego miejscowych było autorstwa Szymona Famulskiego, trzeba oddać, że wysokie prowadzenie nie byłoby możliwe, gdyby nie niemal bezbłędna gra w obronie gospodarzy. Wyjście w porę do rzucającego, sprawne przekazywanie krycia i odcięcie od podań obrotowego gości oraz wzorowa współpraca bloku obronnego z Mikołajem Krekorą umożliwiająca temu ostatniemu podania na kontry spowodowały, że z minuty na minutę gospodarze powiększali przewagę, która po pierwszych trzydziestu minutach wynosiła siedem goli.

 

Wprawdzie druga połowa ogólnie zakończyła się wynikiem remisowym, ale to absolutnie nie oddaje całej prawdy o przebiegu meczu po przerwie. Od 31. minuty MKS również bowiem dominował, by dziesięć przed końcem prowadzić różnicą 12 bramek (27:15). Tradycyjnie jednak, gdy trzy punkty były już pewne, Tomasz Derbis dał w końcówce pograć zmiennikom, a ci niestety tym razem nieco zawiedli, przez co goście końcówkę wygrali 7:2, a cały mecz przegrali honorowym wynikiem.

 

Wśród zawodników drugiego planu wyjątkiem był Krystian Kowalik, który zdobył wreszcie swoje pierwsze pierwszoligowe bramki
w hali WOSiR i to od razu cztery. Co ciekawe, przed powrotem do Wielunia, wychowanek MKS-u kilka sezonów spędził właśnie
w Poznaniu, ale u lokalnego rywala Grunwaldu - w tamtejszym MKS-ie. Po raz pierwszy przeciw swojemu byłemu klubowi zagrał natomiast Krekora, który reprezentował barwy Grunwaldu w latach 2007-2010. Ponieważ występy ze skutecznością powyżej
50 proc. stały się w wykonaniu tego bramkarza normą, trudno o stwierdzenie, że ten fakt był dla niego jakąś specjalną okolicznością.

 

MKS WIELUŃ – SPR GRUNWALD POZNAŃ 29:22 (16:9)

MKS Wieluń: Mikołaj Krekora, Andrzej Waloch - Krystian Kowalik 4, Kamil Młodzieniak, Krzysztof Węcek 4 (2/2), Krzysztof Książek 4 (1/1), Szymon Famulski (9), Jarosław Cepielik 5 (1/2), Michał Bernaś 2, Oskar Klimas, Robert Pawelec, Łukasz Królikowski, Radosław Majda 1, Maciej Torchała, Jędrzej Kurzawa, Michał Pogórniak.

Trener Tomasz Derbis.

Kary - 6 minut.

 

Grunwald Poznań: Piotr Wenta, Filip Tarko, Patryk Kulczyński - Daniel Bartłomiejczyk 2, Arkadiusz Galewski 1, Krzysztof Westwal, Alan Harasymek 1, Michał Majewski, Mateusz Pawłowski 3, Piotr Nowicki 1, Filip Kurek 3, Damian Bajka 3, Dominik Płócienniczak 1, Michał Nieradko 4, Mikołaj Przybylski 1, Michał Tórz.

Trener Rafał Walczak

Kary - 4 minuty.

 

Historia wyniku: 0:2 (3), 7:2 (12), 10:3 (18), 12:5 (23), 15:7 (29), 17:9 (31), 22:13 (43), 27:15 (50), 28:20 (56), 29:22 (60).

Sędziowali: Jarosław Budzianowski (Gliwice) i Krzysztof Pytlik (Siemianowice Śląskie).

Widzów - 250.

 

MKS odnotował trzecie z rzędu zwycięstwo, a piąty kolejny mecz z dorobkiem punktowym. Już w w sobotę (23 marca) wielunianie jadą do Ostrowa, by w meczu z tamtejszą Ostrovią zaatakować czwarte miejsce w tabeli. Jeśli utrzymają wysoką skuteczność
w grze obronnej, można się spodziewać udanego rewanżu za porażkę u siebie. Mecz w hali przy ul. Krotoszyńskiej rozpocznie się
o godz. 18.00. Kolejnym rywalem, z którym będzie szansa wyrównać rachunki za niepowodzenie z pierwszej rundy będzie natomiast sam lider z Piekar Śląskich. MKS zagra u siebie z tamtejszą Olimpią 30 marca.

Jacek Piwnicki

„Czerwona latarnia” bez szans na punkty w Wieluniu

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Zaległy mecz MKS-u z ASPR Zawadzkie był najlepszym przykładem na trafność przysłowia o nauce, która nie idzie w las.

 

Wielunianie, pomni nauczki sprzed dwóch tygodni, gdy po karnych przegrali u siebie z ŚKPR Świdnica, w żadnym wypadku nie zamierzali lekceważyć kolejnego outsidera, który przyjechał do hali WOSiR. Od początku grali niezwykle skoncentrowani zarówno w obronie, jak i w ataku, a ponieważ kolejny raz na swoim „normalnym” (tzn. ponad 50-procentowym) poziomie bronił Mikołaj Krekora, konfrontacja z drużyną pierwszego klubu Sławomira Szmala okazała się łatwiejsza niż się można było spodziewać. O ile wynik po pierwszej połowie nie pozbawiał przyjezdnych całkowicie szans na punkty, to po dwunastu minutach drugiej odsłony wszystko było jasne. Krekora na dobre zamurował bramkę, osiągając w tym czasie 100 proc. skuteczności, pozwalając w ten sposób Tomaszowi Derbisowi na większą liczbę roszad w składzie. Zmiennicy, poza małymi wyjątkami, nie zawiedli. Zadowoleni ze swoich występów nie mogli być jednak: Krystian Kowalik (pod nieobecność kontuzjowanego Konrada Krzaczyńskiego wyszedł w wyjściowym składzie, ale wyraźnie zjadły go nerwy), Oskar Klimas (widoczna dwumiesięczna przerwa w treningach) i Michał Podgórniak (krótko po wejściu ukarany czerwoną kartką). Więcej piłek mógł też zapewne odbić Patryk Kolanek, ale wchodząc na krótko po koncercie pierwszego bramkarza trudno mu było zwrócić na siebie uwagę kibiców.

 

Wśród gospodarzy, poza Krekorą (który startował jakby w innej kategorii), na największe słowa uznania zasłużył nagrodzony statuetką dla najlepszego zawodnika Krzysztof Węcek. Identyczną w drużynie gości otrzymał Marceli Migała. Jednak urodzony w Wieluniu zawodnik ASPR sam po meczu przyznał, że w miarę dobrze zagrał jedynie w pierwszej połowie. Po przerwie bowiem golkiper MKS-u wszystkim po kolei graczom z Zawadzkiego skutecznie odbierał ochotę do gry.

 

MKS WIELUŃ - ASPR Zawadzkie 27:19 (15:10)

 

 MKS: Krekora, Kolanek , - Kowalik, Młodzieniak 1, Węcek 7 (2/2), Golański, Książek 3 (1/1), Famulski 4, Podgórniak, Cepielik 5, Kurzawa 2, Klimas, Torchała 4, Bednarek, Majda 1, Królikowski.

Kary - 4 min, czerwona kartka Podgórniak

Trenerzy: Tomasz Derbis, Tomasz Gustaw.

 

ASPR Zawadzkie: Skrzypczyk, Zając, Długoszewski – Przybysz, Kubillas 2, Ścigaj 2 (2/2), Mięsopust 1 (0/1), Zagórowicz 1, Damas 2, Smyk 1 (1/1), Hentschek 1, Wacławczyk (0/1), Witkowski 1, Krygowski 3, Danysz 1, Migała 4.

Kary - 10 min.

Trener : Stanisław Pakuła, Łukasz Morzyk.

 

Historia wyniku: 3:2 (5), 5:3 (10), 8:6 (15), 11:8(20), 14:9(25) , 15:10(30) , 17:10 (35) , 19:10 (40), 21:13(45), 24:14(50), 25:17 (55), 27:19 (60).

 

 Sędziowali: Paweł Sołtysik i Tomasz Ziablicki z Wrocławia.

Ponieważ mecz z ASPR-em był spotkaniem zaległym, dzięki trzem punktom wielunianie awansowali z siódmego na piąte miejsce, wyprzedzając Olimp Grodków i Grunwald Poznań. Właśnie zespół ze stolicy Wielkopolski gościć będą w hali WOSiR już w sobotę 16 marca (początek godz. 18.00). Jeśli wygrają, w ostatni weekend miesiąca pojadą do Ostrowa, by w meczu z Ostrovią zaatakować czwarte miejsce w tabeli.

Poza seniorami w tym tygodniu w hali WOSiR grać będą drużyny młodzieżowe MKS:

poniedziałek 11 marca godz. 16.30 - młodzicy z Piotrkowianinem,

w środę 13 marca godz. 17.30 – juniorzy młodsi z Anilaną I Łódź,

w sobotę 16 marca godz. 12.30 - chłopcy z rocznika 2006 w turnieju ligi wojewódzkiej.

Jacek Piwnicki

 

WIELKI POWRÓT „ŻELA”

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Po jednym z najsłabszych meczów w sezonie (z ŚKPR Świdnica) niespodziewanie szybko przyszedł jeden z najlepszych w wykonaniu MKS-u, dzięki czemu wielunianie pewnie pokonali na wyjeździe Forzę Wrocław.

Losy konfrontacji rozstrzygnęły się już w pierwszej połowie, a w zasadzie kwadransie. Głównie dzięki skuteczności w ataku Konrada Krzaczyńskiego (kolejny dobry mecz wychowanka Piotrkowianina) i Macieja Torchały (popularny Żelu zanotował swój strzelecki rekord w pierwszej lidze!) oraz niezawodnemu między słupkami Mikołajowi Krekorze, goście odskoczyli na sześć bramek, by prowadzić do przerwy różnicą ośmiu goli.

Druga polowa zaczęła się wprawdzie od bramek Michała Wiewiórskiego i Kamila Herudzińskiego, ale po nich ponownie zaczęła rosnąć przewaga MKS-u. W efekcie w pewnym momencie podopieczni Tomasza Derbisa prowadzili różnicą nawet dziesięciu trafień. Szkoleniowiec dał jednak pograć całej ławce i choć większość nie zawiodła, to gospodarzom udało się przegrać w miarę honorowym wynikiem.

FORZA WROCŁAW - MKS WIELUŃ 21:27 (7:15)

MKS: Kolanek, Krekora, Waloch - Kowalik 2, Młodzieniak, Węcek 3, Golański, Krzaczyński 4, Książek 2, Famulski 1, Cepielik 3, Kurzawa, Pawelec 1, Torchała 6, Bednarek 1, Majda 4.

FORZA: Antosik, Galle - Urbańczak, Misiurka, Markiewicz 3, Tkaczyk, Burzyński, Bieżyński, Borzymowski, Palica, Koprowski, Massopust 1, Herudziński 4, Borszowski 2, Wiewiórski 5, Kuczyński 6.

W nadchodzący weekend oficjalnie pierwsza liga piłki ręcznej pauzuje, ale wielunianie w niedzielę (10 marca, hala WOSiR, początek godz. 18.00) rozegrają zaległe spotkanie z ASPR Zawadzkie.

W tym samym dniu od godz. 9.00 w obiekcie przy ul. Częstochowskiej 35 walczyć będą w kolejnym turnieju wojewódzkim podopieczne i podopieczni Mai Zienkiewicz z rocznika 2008. Poza tym o 13.00 rozpoczną zmagania ich rówieśnicy trenowani przez Jarosława Wolniaczyka.

Jacek Piwnicki

Tylko remis i punkt po karnych z outsiderem

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Zaledwie jeden punkt wywalczyli szczypiorniści MKS-u w meczu z czerwoną latarnią tabeli grupy B pierwszej ligi.

Słowo "wywalczyli" jest tu jak najbardziej na miejscu, bo przez trzy czwarte meczu to przyjezdni byli na prowadzeniu, które objęli po kwadransie, a wyrównać pozwolili heroicznie goniącym wynik gospodarzom dopiero w przedostatniej minucie spotkania. Było to o tyle zaskakujące, że początek spotkania w ogóle na to nie wskazywał. Zajmujący szóste miejsce w tabeli MKS w 15 minucie prowadził 9:6 i wydawało się, że z ostatnim ŚKPR-em do końca meczu będzie już tylko powiększał przewagę. Tymczasem młody zespół ze Świdnicy absolutnie nie zamierzał uznawać losów konfrontacji za rozstrzygnięte. Goście jakby nie wiedzieli, że bramki rywali broni golkiper, który powstrzymał Chrobrego Głogów i Siódemkę Legnica oraz prawie zatrzymał Wybrzeże Gdańsk. Mikołaj Krekora wprawdzie nie bronił tragicznie, ale pozbawiony wsparcia kolegów, daleki był od osiągnięcia 70 proc. skuteczności, jakimi mógł się pochwalić w meczu z Siódemką. Dlatego rywale trafiali do siatki niemal z każdej pozycji. Nie do zatrzymania był zwłaszcza Władysław Makowiejew, który miał swoje prywatne powody, by z jak najlepszej strony pokazać się w hali WOSiR. I trzeba przyznać, że w pełni mu się to udało. Wobec powyższego już do przerwy MKS stracił cztery bramki więcej niż w całym meczu z Legnicą (wygranym 17:14).

Drugą połowę gospodarze rozpoczęli dwoma golami i wydawało się, że doścignięcie rywali jest tylko kwestią czasu. Ci jednak nadal nie dawali za wygraną i choć kilka razy wielunianie strzelali im bramkę kontaktową, sami błyskawicznie odpowiadali dwoma, trzema i przez długi czas utrzymywali bezpieczną przewagę. Do tego stopnia bezpieczną, że 10 minut przed końcem ŚKPR podwyższył na 26:21 i po raz pierwszy powiększył prowadzenie, jakie miał do przerwy. Na szczęście w tym momencie nastąpiło najlepsze 10 minut wielunian w całym meczu i po heroicznym boju udało im się najpierw dojść przyjezdnych na 27:27, a gdy ci zdobyli 28. gola, Krzysztof Węcek ponownie wyrównał. W ostatnich kilkudziesięciu sekundach nasz zespół był nawet w posiadaniu piłki, ale po czasie trenera Tomasza Derbisa zagrał asekurancko, w efekcie nikt z wielunian nie wziął na siebie ciężaru oddania decydującego rzutu. Mało tego, po stracie piłki, po bezmyślnym zagraniu Szymona Famulskiego, miejscowi musieli bronić remisu grając w pięciu, dlatego mieli prawo być zadowoleni, że mimo wycofania bramkarza goście nie zdobyli zwycięskiego gola.

Niestety, serię rzutów karnych lepiej egzekwował ŚKPR. Każdy z pięciu świdniczan zdobył bowiem bramkę, a w MKS-ie po raz drugi tego dnia nie udało się to Krzysztofowi Książkowi. Dlatego ostatni z emkaesiaków rzucać już nie musiał, przez co goście wygrali konkurs "siódemek" 5:3, zabierając do domu dwa punkty, pozostawiając wielunianom jeden.

Czy wynik mógł być korzystniejszy? Biorąc pod uwagę pozycje w tabeli i dorobek punktowy obu drużyn, mógł i powinien. Niestety, po bardzo dobrych występach meczach pucharowych MKS dopadł prawdziwy kryzys formy. Na pewno w dużej części usprawiedliwiony, bo do licznego grona kontuzjowanych i chorych dołączył Radek Majda, który jeszcze dzień przed meczem miał wysoką gorączkę. Mikołaj Krekora natomiast sam każdego meczu nie wygra i wystarczy, że broni na średnim poziomie, a MKS zawsze jest w kłopotach. Tym bardziej, że poza niemal bezbłędnym w w ataku Konradem Krzaczyńskim i niezmiernie walecznym Jarosławem Cepielikiem, reszta emkaesiaków sprawiała wrażenie, jakby w ogóle na mecz nie dojechała. W zasadzie, poza wymienionymi, pretensji nie można mieć tylko do Macieja Torchały (po ponad dwuletniej przerwie i tak gra lepiej niż sę można było spodziewać) oraz Bartka Bednarka, który po czerwonej kartce Roberta Pawelca stał się jedyną opcją trenera na kole.

Szkoleniowiec zresztą sam nie był w sobotę bezbłędny. Najlepszy na boisku Makowiejew hasał sobie bezkarnie po boisku i przez niemal cały mecz nie miał przydzielonego obrońcy na tzw. plastra. Poza tym z ławki wielunian zdecydowanie za dużo płynęło krytycznych uwag pod adresem sędziowania. Fakt, że nie najlepszego, ale nerwy były w tym momencie najgorszym doradcą i na pewno nie pomogły poukładać gry. Dziwi również, że mimo źle układającego się meczu w kadrze MKS-u kolejny raz pozostają zawodnicy, którzy prawie w ogóle (Jędrzej Kurzawa, Andrzej Waloch, Patryk Kolanek) albo wcale (Dawid Skorupa, Błażej Golański, Krystian Kowalik) nie powąchali boiska.

MKS Wieluń - ŚKPR Świdnica 28:28 (14:18), k. 3:5

MKS:Krekora, Kolanek, Waloch - Kowalik, Młodzieniak, Węcek 4, Golański, Krzaczyński 7, Książek 2(0/1), Famulski 2, Cepielik 10 (3/4), Kurzawa, Pawelec 3, Torchała 1, Bednarek 2, Skorupa,
Kary - 8 min. Czerwona kartka: Pawelec.

Trener : Tomasz Derbis.

ŚKPR: Olichwer, Wiszniowski - Cegłowski 9 (6/7), Makowiejew 9, Chmiel 5, Wychowaniec 2(1/1), Redko 1, Borowski 1, Daszczenko 1, Żubrowski, Kozak, Pierzak.

Historia wyniku: 1:1(5),5:3 (10) , 9:6 (15), 11:9(20) , 12:13 (25) ,14:18 (30) , 18:20 (35) , 19:21 (40), 21:22 (45) , 21:26 (50) , 25:27 (55), 28:28 (60) , k. 3:5.

Kary - 10 minut.

Trener: Grzegorz Gorbacz.

Sędziowali: Dawid Leszczyniak - Katowice.


Marcin Szostok - Łaziska Górne.

Delegat ZPRP: Mariusz Szynklarz - Opole.

W niedzielę (3marca) wielunian czeka we Wrocławiu (hala AWF, początek godz. 12.00) bardzo ciężki mecz z tamtejszą Forzą. Tydzień później natomiast (niedziela 10 marca, godz. 18) MKS zagra w hali WOSiR zaległe spotkanie z ASPR Zawadzkie.

Po „Mikołaj Krekora Show”, wicelider bez punktów w Wieluniu

Opublikowano w Seniorzy Napisane przez

Nietypowo, bo w środę 13 lutego pierwszoligowcy MKS-u Wieluń rozegrali mecz o punkty w hali WOSiR. W 14. kolejce grupy B podopieczni Tomasza Derbisa podejmowali w hali WOSiR Siódemkę Miedź Legnica, z którą w tym sezonie spotkali się już po raz trzeci.

Jesienią w Legnicy w meczu pierwszej rundy ówcześni gospodarze wygrali 27:22, ale w grudniu, w meczu o Puchar Polski również w hali przeciwnika, wielunianom udało się zrewanżować i zwyciężyli 27:23, dzięki czemu w styczniu tego roku gościliśmy w Wieluniu drużyny Superligi - Chrobrego Głogów i Energę Wybrzeże Gdańsk.

Środowe spotkanie od początku zapowiadało niski wynik bramkowy. Przykładowo po kwadransie MKS prowadził 4:3, a do przerwy 7:6. Częstotliwość zdobywania goli nie zmieniła się w drugiej połowie, głównie dzięki dobrze grającym blokom defensywnym obu drużyn, ale również przez fatalną skuteczność w ataku. W pierwszoplanowych rolach wystąpili jednak obaj golkiperzy. Mikołaj Krekora rozpoczął od obrony trzech karnych, a potem przechodził samego siebie, broniąc seriami rzuty z pozycji sam na sam. Ponieważ Adrian Stachurski z Siódemki niewiele mu ustępował, skończyło się wygraną rekordowo niskim rezultatem 17:14.

Bohaterem środowego meczu w Wieluniu był bramkarz gospodarzy Mikołaj Krekora. Klubowy wychowanek z 46 rzutów legniczan obronił aż 32!

- Można stwierdzić, że w pewnym sensie przegraliśmy z Mikołajem Krekorą, który był tego wieczoru fantastyczny. My w ataku graliśmy nieźle, z pomysłem, bo dochodziliśmy do pozycji rzutowych. Tyle że w bramce stał człowiek, który ją zamurował - powiedział po meczu trener Siódemki Paweł Wita.

Nic zatem dziwnego, że pomimo iż legniczanie dobrze zaprezentowali się w obronie, tracąc zaledwie 17 bramek, to przegrali cały mecz różnicą trzech bramek.

Oczywiście wysoki procent skuteczności Krekory w bramce nie byłby możliwy bez wydatnej pomocy jego kolegów w obronie. Z kolei w ataku, mimo nikłej zdobyczy bramkowej, należy pochwalić nominalnego obrońcę Roberta Pawelca i byłego kapitana drużyny - Macieja Torchałę, który po dwóch latach znów zagrał w pierwszej drużynie. Obaj zanotowali zresztą swoje pierwszoligowe rekordy, zgodnie zdobywają po trzy gole. Najładniejszego z nich rzucił jednak najmłodszy na boisku Michał Podgórniak, który pokonał Adriana Stachurskiego strzałem z biodra oddanym z wyskoku.

Trzy punkty cieszą tym bardziej, że zostały wywalczone mimo wielu absencji w drużynie. Do pauzującego od początku sezonu Bartłomieja Helmana dołączyli bowiem później Oskar Klimas, Wojciech Rybczyński, Piotr Madeła, Łukasz Królikowski, a po meczu w Lesznie Michał Bernaś. Ponadto sprawy osobiste uniemożliwiły w środę występ Krzysztofowi Węckowi.

MKS Wieluń - Siódemka Miedź Legnica 17:14 (7:6)

MKS: Krekora - Krzaczyński 3, Pawelec 3, Torchała 3, Cepielik 2, Famulski 2, Książek 2, Majda 1, Podgórniak 1, Bednarek, Kowalik, Kurzawa, Młodzieniak. Kary: 4 min.

Siódemka: Stachurski - Mosiołek 4, Majewski 3, Piwko 3, Ziemiński 2, Płaczek 1, Skiba 1, Cegłowski, Drozdalski, Przybylak. Kary: 4 min.

Historia wyniku: 1:1 (5), 1:2 (10), 4:2 (15), 4:3 (20), 7:5 (25), 7:6 (30), 9:7 (35), 11:9 (40), 13:11 (45), 14:13 (50), 16:13 (55), 17:14 (60).

Widzów 250.

Sędziowali: Wojciech Bloch, Wojciech Solecki.

Kolejny mecz I ligi wielunianie rozegrają również w hali WOSiR. W sobotę 23 lutego o godz. 18-ej podejmować będą w niej ŚKPR Świdnica.

Strona 1 z 41


Międzyszkolny Klub Sportowy w Wieluniu
ul. Częstochowska 35, 98-300 Wieluń
KRS: 0000 477 457, NIP: 832-18-24-915
e-mail: mkswielun@onet.eu